Czemu nie piszę o Ani?

Zwykły wpis

Sama się nad tym ostatnio często zastanawiam. Zamiast więc milczeć, napiszę Wam, czemu nie piszę. Choć jeszcze nie do końca mam to poukładane w głowie.

Jak już jakiś czas temu wspominałam, dla mnie Ania około czteroletnia to zupełnie nowa historia w porównaniu z naszymi wcześniejszymi przeżyciami. Nie no, dziecko to samo, nikt go nie podmienił. Wiele wątków można by podpiąć pod motyw stałości… A jednak zmiany są.

I ja sama nie do końca nie wiem, czy wynikają z tego, że w wieku lat czterech nagle robi się łatwiej? Trochę podpiera to książka Searsów „The Fussy Baby Book: Parenting Your High-Need Child From Birth to Age Five”, którą jakiś czas temu nabyłam i pomalutku (bo wiąże się dla mnie z ogromnymi emocjami: katharsis, żałobą, pocieszeniem, a także z uświadomieniem sobie pokładów frustracji, które gdzieś tam głęboko tkwią we mnie w związku z moim dzieckiem o wielkich potrzebach)… Mowa tam o różnych zmianach, które zachodzą w tym okresie, kiedy staje się łatwiej – np. zostawić dziecko z kimś spoza najbliższej rodziny.

Poza tym Ania jest w wieku, kiedy chwilami wydaje mi się ogromnie wyrośnięta i dojrzała, a chwilami zachowuje się podobnie jak wtedy, gdy miała dwa lata i potrafiła kilkadziesiąt minut krzyczeć z nieznanego nam powodu, kiedy też nie wiedzieliśmy, jak Jej pomóc. Potem bywało lepiej, a ostatnio bywa gorzej. Przy jednoczesnym rozwoju w innych sferach…

Jednakże wiem, że masa zmian zaszła i nadal zachodzi we mnie. I z pewnością wpływamy na siebie nawzajem. Ja od paru miesięcy zajęłam się różnymi sprawami, których nie tykałam od czasu ciąży…, a także takimi, których nie chwytałam się nigdy wcześniej. Z pewnością jestem teraz bliżej siebie i swoich potrzeb niż kiedykolwiek wcześniej. Kosztem Ani? Mam nadzieję, że nie, ale na pewno ma to na nią wpływ (także pozytywny, bo myślę, że to ważne mieć obok siebie przykład kogoś, kto się rozwija, uczy nowych rzeczy, a także wreszcie troszczy o swoje zdrowie)…

Dzieje się zatem ogromnie dużo, ale bardzo trudno mi to ustrukturyzować i tworzyć mądre notki, z których wielu mogłoby skorzystać, jak kilka razy dotąd się udało. Obecnie mam wrażenie, że głównie zbieram, a siać będę… później.

Advertisements

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

2 responses »

  1. Pewnie to nie przypadek, że ja trafiłam na Twojego bloga właśnie teraz, kiedy jesteś na etapie jakiejś przemiany. Temat cierpliwości jest mi bardzo bliski. Dlatego na moim blogi http://www.dom-dobremiejsce.blogspot.com jedno z pomieszczeń (kategorii) nosi nazwę „poczekalnia”. Zapraszam tam serdecznie Ciebie i Twoich czytelników – do lektury, polecania, komentowania. Sama też będę zaglądać tutaj. Już szykuję Ci „półkę” w mojej blogowej „spiżarni” 🙂

  2. Cztery latka to piękny wiek. Co prawda mam syna – nie córkę, w podobnym wieku, ale zaskakuje mnie każdego dnia. Odkrywam, jak taki mały człowiek może być mądry, spostrzegawczy, impulsywny ….. Nie da się tego ująć w kilku słowach. Cieszę się z każdej chwili spędzonej razem z nim. Syn codzienni pyta mnie jak mi miną dzień? Co robiłam? Czy kogoś spotkałam? Na pamięć znam jego pytania ale uwielbiam nasze pogawędki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s