Ach, Georges de Selve! Obiecujący dyplomata…

Zwykły wpis
Rozchorowałam się. I bardzo mnie to cieszy (jedyny sposób, by powstrzymać mnie od pożytecznych rzeczy). Czytam prezent świąteczny od Rodziców i słucham go, i oglądam. Książka marzeń – I. Grabska, D. Wasilewska „Lekcja historii Jacka Kaczmarskiego”. Polecam bardzo. W moim codziennym życiu od kilku lat mało jest poezji, a przecież poezja w ogromnej mierze uczyniła mnie kim jestem. Mało obrazów, mało spraw niepilnych i niepragmatycznych. Bo nawet zabawy są czterolatki, nie moje. A dziś Ania u Babci, a ja słucham, patrzę, czytam. I czuję wielką radość, że mogę. Dziękuję Bogu za katar i zawalone zatoki:) W promocji posłuchajcie uważnie Ambasadorów. Nigdy wcześniej nie zwróciłam na ten utwór uwagi.

Czuję wielką wdzięczność. Już wyjaśniam, czemu.

Otóż dawno, dawno temu, w czasach, które w moich wspomnieniach należą do „najlepszych” (możliwe, że nie do końca słusznie, podejrzewam, że może być w tym kilo idealizacji przeszłości), słuchałam muzyki, oglądałam obrazy, czytałam poezję… Potem poszłam na dwa kierunki studiów naraz, zachorowałam na depresję, zajęłam się masą ważnych spraw: nauką, pracą, domem… No i gdzieś się w tym wszystkim zgubiłam. Wspominając Agnieszkę z czasów liceum, czułam rozgoryczenie, jakieś niespełnienie, stratę. Choć jednocześnie robiłam wiele i osiągałam sukcesy. Trzy fakultety, świetnie wyniki, studia doktoranckie…

Potem udało mi się zostać mamą i to mamą bardzo potrzebującego dziecka… I wtedy czułam rozgoryczenie, że nie da się połączyć macierzyństwa, jakiego moja Córka potrzebuje, z pisaniem doktoratu, że nie mam czasu nawet poczytać książek, a co dopiero coś napisać, tworzyć… Z drugiej strony coraz bardziej fascynował mnie ten świat: relacji, dialogu, porozumienia – który przecież, jako dialogistka-teoretyczka, zgłębiałam na studiach. Raz mnie to pocieszało, raz nie.

A dziś po prostu jestem chora i wybrałam leżenie w łóżku i poezję, i obrazy dawnych mistrzów interpretowane przez mojego ukochanego Kaczmarskiego. Zupełnie niepragmatycznie, bo pragmatycznie to zajęłabym się portalem Bliska wiara, zaległościami z pracy (tymi, które da się obsłużyć na komputerze, leżąc w łóżku). Napisałabym o Ani, bo taki mam od dawna plan – z poczucia winy, że tak dawno nie pozostawiam Wam tu żadnych wychowawczych mądrości.

Ale wybrałam Kaczmarskiego. I znów, zamiast czytać wszystko po kolei, słucham w kółko tych „Ambasadorów”. I słyszę, jak bardzo to o mnie – tej genialnej studentce z wynikami:) Tylko że u mnie na podłodze nie ma czaszki. U mnie jest życie. Prawdziwe. Ludzie, relacje.

I ja także zaczynam się odnajdywać. Przeczuwam, że da się odnaleźć jeszcze tamte stare Agnieszki i że nie pożałują, jak nauczą się od obecnej uważności na drugiego, cierpliwości, nieoczekiwania sukcesów.

Nie wiem, czy kiedyś napiszę doktorat. Naprawdę nie wiem. Ale wiem, że moje życie ma ogromnie wiele sensu i codziennie uczę się tyle nowego i mogę się dzielić z innymi tym, co dostaję. A czasem, znienacka zmożona chorobą, uczę się, że ta poezja też jest ważna, nawet jak nikomu na nic się nie zda. Bo mój wewnętrzny świat też może sobie czasem się ubogacić o nowe barwy.

Straszliwie mnie rozradowało to memento mori.

Dobrze mi z tym wszystkim. I tyle Wam właśnie dziś chcę napisać.

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

6 responses »

    • Ostatnio więcej na angielski, ale ogólnie i tak nie za dużo. Większość czasu zawodowego zajmuje mi nauczanie języka. A wszystko jest ograniczone tym, by życie zawodowe nie przysłoniło rodzinnego:) Czemu pytasz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s