Ona wie, że przemoc jest zła

Zwykły wpis

Trochę się waham, czy pisać o tym, jaką czasem jestem złą mamą. Ale jednak co nieco napiszę, bo może to komuś pomoże popatrzeć inaczej na swoje relacje z dzieckiem. Tekst bowiem ma być głównie o tym, jak moje dziecko sobie radzi. Kiedy ja sobie nie radzę.

Czasem sobie nie radzę. Jestem według wielu mamą cierpliwą, wyluzowaną, permisywną i w ogóle. Faktycznie, nie mam problemu z tym, że moje dziecko biega na bosaka po placu zabaw, także w listopadzie, nie przeszkadza mi, że się brudzi, nie zmuszam ani nie namawiam do jedzenia etc. Ale czasem tracę cierpliwość – zwłaszcza wtedy, gdy Córce uruchamia się krzyk na wysokich rejestrach, a kto Ją zna, wie, o jak wysokich rejestrach i ilu decybelach mówię:( To bardzo trudne dla wszystkich.

W takich sytuacjach najchętniej uciekłabym jak najdalej, no ale się nie da, bo Ania nie chce zostać ze swoim „zdenerwowaniem” (jak to sama eufemistycznie nazywa w późniejszych relacjach). Nie pozwala mi odejść. Na dodatek wiele takich sytuacji zachodzi przy różnych akcjach związanych z myciem, ubieraniem itp. Nadwrażliwe dotykowo dziecko potrafi nieźle się zezłościć o źle zapiętą spinkę, za ciepłą wodę z kranu itp…, zwłaszcza gdy wraca z przedszkola zmęczone i podminowane po paru godzinach hamowania różnych trudnych emocji, na które w przedszkolu nie ma miejsca. W tym samym czasie mama, nieraz też zmęczona, nieraz w pośpiechu, nie daje sobie rady i zaczyna być nieprzyjemna, często niedelikatna, czasem szarpnie, krzyczy… Co nie jest do usprawiedliwienia, ale nie o tym teraz mowa.

Moja Córka nie da się w ten sposób krzywdzić. Kiedy widzi moje zdenerwowanie, od razu krzyczy głośno: „Zostaw mnie, puść mnie, nie ściskaj tak mocno!”. Kiedy w czasie któregoś z takich napadów histerii zaczęła kaszleć, a ja zaczęłam ją – za mocno – klepać po plecach, krzyknęła: „Nie bij mnie!” – tak że na pewno słyszano w całej klatce i dziwne, że nikt nie zadzwonił po policję.

To trudne, ale też jestem z Niej dumna. I z siebie, mimo całej porażkowości moich zachowań czasem, też. Bo moje dziecko wie, że rodzic ani nikt inny nie ma prawa jej szarpać, trzymać za mocno, za mocno klepać po plecach, przytrzymywać itp. I takie Jej reakcje pomagają mi wrócić do rozsądku i zebrać się na tyle w sobie, by zachować się inaczej. A Ona mimo wszystko mi ufa. Mówię: „Przepraszam, spróbujmy jeszcze raz od nowa”. I wyciągam do Niej ręce, a Ona podaje mi swoje i rozmawiamy. Czasem są łzy, także moje, czasem jeszcze złość na mnie, ale zwykle Ania się uspokaja… To dla mnie bardzo ważne – popełniam błędy i zachowuję się źle, ale nasza więź pomaga nam przez to przejść…

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

6 responses »

  1. To odważne i trudne opisać, jak mało idealnym jest się czasem rodzicem. Dzięki :)! Pamiętam, jak w ciąży strasznie się martwiłam po kilku rozmowach, że moje dziecko już nie reaguje oporem na takie sytuacje, które wtedy częściej się zdarzały. A to był tylko krótki epizod innej odpowiedzi. Już od dawna wróciło „to boli”, „x mnie uderzył” itd., z czego też się cieszę. A mamie też już hormony trochę odpuściły ;).

  2. Każda z nas po prostu czasami wybucha, tym bardziej, gdy Juniory naładowane energią jakąkolwiek wracają z przedszkola/szkoły i wszystko jest na nie. Idziemy wtedy na dwór, nie spacer – muszą się wyszaleć: piłka, hulajnoga, rzucanie liśćmi, cokolwiek, byle z nich wszystko uszło. Można później rozmawiać, dyskutować. Bez takiej terapii energo-spuszczalskiej nie ma szans na nic normalnego, tylko płacz i nerwy – każdej strony. Przynajmniej tak to działa u nas 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s