A niektórzy mówią, że…

Zwykły wpis

dziecka w duchu RB nie wychowasz na człowieka;) I że niegrzeczne to niegrzeczne, po co zwracać uwagę na przyczyny, trzeba karcić i tyle…

Wróciłam z lekcji pokazowej w przedszkolu i znów nauczyłam się wiele o mojej Córce. A raczej zwróciłam uwagę na to, co w domu mniej mi się rzuca w oczy, bo nie widzę Jej w większej grupie.

Moja Ania… słucha. Słucha bardzo uważnie. Jak Pani o coś prosi, to Ania to robi. Jak chce powiedzieć, podnosi rękę i nie przekrzykuje. Jak potrzebuje pomocy, to o nią prosi (na dodatek z humorem, który rozśmieszył nawet wizytującą panią dyrektor). Nie domaga się pochwał.

Po prostu sobie radzi. A jak sobie nie radziła (zmęczyła się idealnym pokrywaniem klejem listka i poprosiła koleżankę o pomoc), to też była spokojna.

Oto moje „opryskliwe dziecko”, które „gdyby nie presja, to dalej by było takie, jak tu przyszło” (cytaty z zeszłorocznej nauczycielki), kiedy dobrze się czuje w grupie z nową panią.

Ba, nawet jak pani pozwoliła dzieciom odejść od stanowisk pracy i poprzytulać się z rodzicami – gdy skończą zadanie – to spokojnie kończyła dalej. A wyściskana, pomachała mi ze smutkiem, że już idę, ale całkiem spokojna.

No i jak ktoś robił coś „nie pod kreskę”, to też pani nie zwracała na to za wiele uwagi, nie instuowała co do najmniejszych zachowań. Czułam, że oddycham i czułam, że moje dziecko oddycha. (Poprzednia pani urządziła po takich otwartych zajęciach wychodzenie chyłkiem, żeby uniknąć pożegnań, ta dała dzieciom czas na pobycie z rodzicami i nie poganiała).

Lubię nową panią i to, że moja Ania nie musi przy Niej walczyć o swój byt:) Lubię też to, że widzę jak RB działa – Ania wie, że jej nie zniknę, wie, że nie trzeba jej wyjątkowo pochwalić za każdą czynność, robi to, co uważa za właściwe i liczy się z innymi.

Na pewno ma to związek z osobowością itd., nie przypisuję wszystkiego domowi, przedszkolu, „wychowaniu”. Ale też widzę jak to działa – gdy Ania dobrze się czuje, to zachowuje się jak „wzorowy przedszkolak”. Po prostu:)

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

One response »

  1. Każdy człowiek gdy czuje autentyczną sympatię czuje się komfortowo. W przypadku szkoły/przedszkola to jest trudne. Bo ktoś może jedne dzieci lubić mniej, inne więcej. I czasem nad tym brakiem sympatii nie potrafi zapanować. A praca jednak wymaga obiektywizmu.

    Kiedyś opisywałam tu bardzo ordynarne zachowanie dziecka pary znajomych. Nie tylko w stosunku do mnie, ale także do innych niektórych osób. I trwało to kilka lat.

    Dziś nie zmuszałabym się do kontaktu z kimś kto sprawia ludziom przykrość, ośmiesza ich, nie udawałabym, że wszystko jest ok i miałabym odwagę nazwać rzecz po imieniu nawet jeśli ktoś patrzyłby na mnie potem wilkiem. Problem bywa często w rodzicach. Nie tylko w tym, że nie reagują, bagatelizują pewne zachowania, ale, że sami jako dorośli są tacy. I tu się doskonale sprawdza przysłowie, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Ale najważniejsze co z tego doświadczenia wiem to do niczego się NIE ZMUSZAĆ. Zwłaszcza do sympatii jeśli jej nie odczuwamy. Należy odpuścić i iść własną drogę nie mecząc się z kimś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s