Pogodnie, ale i z odrobiną smutku

Zwykły wpis

Ania skończyła we wrześniu 4 lata! Nie mogę się do tej myśli przyzwyczaić, jestem równie zdziwiona jak przy porodzie, kiedy się urodziła cała i zdrowa, i dopiero w tym momencie dotarło do mnie, że poród kiedyś się kończy i naprawdę się udało!;)

Ostatnio znajoma mama dwulatka pytała mnie, jak to jest być mamą czterolatki, czy jest łatwiej, czy trudniej, co się zmienia. To było bardzo inspirujące pytanie. Moja pierwsza odpowiedź jest taka, że jednak łatwiej. Ale też bywają rzeczy, o których się nie śniło mamom dwulatków;-)

Wiele rzeczy, które były trudne, stało się łatwe. Np. ubieranie – koszmar 2 lata temu, duża trudność rok temu, teraz temat zasadniczo niekłopotliwy. Wiele innych takich rzeczy jest, doceniam je, ale czasem też zapominam doceniać i dopiero, gdy spotkam młodsze dziecko, dostrzegam, ile kroków naprzód poczyniła już moja Ania.

Tyle spraw, które mogą spędzać rodzicom sen z powiek: czy się kiedykolwiek odstawi, czy będzie jeść coś więcej niż suchy chleb dla konia, czy się odpieluchuje, czy prześpi całą noc… – już za mną. I myślę sobie: tak wiele rzeczy Ania zrobiła później niż wielu by oczekiwało. Ale zrobiła. Spokojnie, bez kar, nagród, poganiania. To dla mnie powód radości i pogody ducha.

Jest to jednak momentami chwiejna pogoda. Bo w trudniejszych chwilach, kiedy moje spokojne ostatnio dziecko wraca w fazę wrzasku o wszystko (tak było wczoraj popołudniu), znów nachodzą mnie wątpliwości. I wtedy muszę sobie przypominać, że rozwój tak wygląda. To nie jest prosta strzałka w jedną stronę.

Chociaż czasem chciałabym, żeby było łatwiej.

Advertisements

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

6 responses »

  1. Rozwój w swoim czasie, wyjątkowym i niepowtarzalnym, tak jak każdy człowiek jest inny. Choć czasami nachodzą nas wątpliwości, a mnie osobiście korci do porównań, to wtedy, tak jak piszesz, warto sobie przypomnieć, o wartościach jakie mamy 🙂 A dla mnie rozwój trwa przez całe moje życie i niejednokrotnie nauczycielami są moje dzieci. To jest dopiero fenomen pokazujący, że moja strzałka to cofnęła się o ładnych parę lat wstecz.

  2. Fajny post. uspokaja mnie. bo mój dwulatek nie jest jeszcze odpieluchowany i nie jest zainteresowany nocnikiem, nie ciągnie go do łyżki czy widelca za bardzo, nieufny wobec plasteliny. a dzieci znajomych i sąsiadów to już podobno dawno wszystko. do karmienia piersią już się nie przyznaję, bo mnie do psychologa wysyłają. staram się myśleć, że każde dziecko ma swój czas i swoje tempo, to jednak słynne „a mój syn to…” czasem niepokoi.

  3. Łatwiej to już nie będzie – zgodnie z porzekadłem, że mały dzieci to mały kłopot… 😉
    A co do kroków w tył – ostatnio moje negatywne spostrzeżenia równoważą się z pozytywnymi. Np. myślę „dlaczego on znowu (…), przecież już tak nie robił” i zaraz przychodzi mi na myśl „no ale przecież (i tu coś pozytywnego)”. Trochę musiałam nad tym popracować, ale teraz przychodzi samo. Bo nasze dzieci naprawdę robią ogromne postępy, tylko my zapracowani i zmęczeni rodzice często zapominamy ile pracy je to kosztuje. 😀

    • Bardzo się zgadzam z ostatnim zdaniem, dzięki!
      I całkiem nie zgadzam się z pierwszym. Nie rozumiem go za nic i nie wiem, skąd się ludziom bierze. A może to nie dotyczy high-need babies?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s