Mówienie o uczuciach

Zwykły wpis

Pragnę podzielić się z Wami tym, że dzieci naprawdę uczą się mówić o uczuciach. Pamiętam, jak nie mogłam się tego doczekać i marzyłam, by zamiast płakać o wszystko, krzyczeć, pluć, wykonywać skomplikowane rytuały tudzież opowiadać niestworzone historie (wszystko to ciekawe i myślę, że potrzebne rozwojowo strategie radzenia sobie z trudnościami, jednakowoż mało dla mnie wygodne;P) itp. moje dziecko powiedziało kawa na ławę, o co jej idzie. No i mówi!

Dziś w przedszkolu w szatni (gdzie poszła i wczoraj, i dziś bez najmniejszych oporów) Ania powiedziała: „Boję się tu być”, „boję się iść do średniaków, chciałam być jeszcze maluchem, dlatego chcę tu jeszcze być z Tobą w szatni”, „nie jestem jeszcze gotowa iść do sali”. No jasne, to nie były te słowa, które chciałam dziś rano usłyszeć, zwłaszcza że przyszłyśmy późno, bo sporo czasu zajęło nam zbieranie się dzisiaj. Ale przecież były wspaniałe, powiedziała mi, co czuje i potrzebuje. Normalnie porozumienie bez przemocy!

Inna rzecz, że nie jestem przekonana, czy powinnam w tej sytuacji siedzieć z Anią do oporu (i denerwować się, że praca czeka), czy jednak trochę Ją popychać do pójścia. Dziś wybrałam to drugie, a pani woźna, która już dobrze Anię zna, zaproponowała, że zanim pójdą do sali, Ania pójdzie z nią do kuchni coś tam zanieść (Ania lubi pomagać, czuć się potrzebna, być sam na sam z dorosłym), no i poszła – bez entuzjazmu, ale też bez silnych negatywnych emocji. Zobaczymy, jak będzie po powrocie.

Od razu spieszę powiedzieć, że na pewno nie jest tak, że teraz zakończył się etap krzyków, płakania itp. Nie, na pewno nie. Nawet wczoraj po południu miałyśmy seans tychże, kiedy Ania chciała, żebym siedziała z nią przed TV i oglądała z nią kreskówkę, podczas gdy ja chciałam obrać ziemniaki. Z pewnością moje dziecko nie będzie teraz przemawiać wyłącznie „językiem żyrafy”;-)

Jednak widzę, że wtedy, kiedy nie czuje się bardzo źle, jest w stanie jasno nazwać swoje uczucia i potrzeby i jest to dla mnie bardzo dobra nowina. Wiem, widzę, ilu dorosłych tego nie potrafi. Ja sama nieraz nie umiem!

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

7 responses »

  1. wspaniale. aż trudno uwierzyć. u nas po pierwszym dniu w przedszkolu chyba rozregulowanie emocjonalne (pewnie tak jak u was), bo było dużo krzyku i płaczu i traciłam cierpliwość, do tego młodszy Franek śpiący i dokazujący. Ignac może nie tak sam z siebie, ale we wczorajszym marudzeniu udało mi się z niego wycisnąć, że było mu źle, bo długo mnie nie było i wtedy trochę odpuściłam, a popołudnie i wieczór było pełne przytulania i rozmawiania o tym co będzie jutro. trzymajcie się.

  2. Miło mi było przeczytać, że Ania mówi o swoich potrzebach językiem bezpośrednim. Z jakim przystajesz, takim się stajesz. Mama Żyrafa, to i córka też, a czasami na odwrót! Uczmy się od dzieci, to one, zwłaszcza te najmłodsze są mistrzami w dbaniu o swoje potrzeby, bez ogródek.

  3. Ani chyba nawet nie było źle – bo wczoraj wyszła w dobrym humorze, pognała do pani z piekarni powiedzieć, że jest już w II grupie i tam „maluchom wstęp wzbroniony”. Wyglądała na zadowoloną, no i dziś też chętnie szła. Natomiast ma chyba problem z tym, że przeszła do nowej grupy – w szatni skręciła na swoje stare miejsce, no i bardzo się dziwiła, czemu teraz należy do kogoś innego (teoretycznie wie, ale musiała się podziwić ze mną w sposób teatralny), a jak poszłyśmy tam, gdzie są ubrania „średniaków”, to widziałam, że jest już nieco zagubiona, zapomniała, jaki ma znaczek (choć gadałyśmy o tym kilka minut wcześniej – po drodze), no i wtedy zaczęła mówić o swojej obawie.

  4. Naprawdę super, że Twoje dziecko potrafi już mówić o swoich emocjach w tak „rozbudowany” sposób, jest coraz bardziej świadome tego co się z nim dzieje (emocjonalnie) w danej sytuacji. Mój Synek (2lata z hakiem) Od kilku tygodni mówi, że się boi np psa, albo drzwi wejściowych. (Mówi np: „ja, boje, drzwi…, pan”, ma ostatnio lęki przed nieznajomymi) A ostatnio mówi, że jest mu smutno, ja się pytam wtedy czy przytulimy się, a on się do mnie tuli i jest ok. Jeszcze nie potrafi wypowiedzieć dlaczego mu smutno, kwestia czasu myślę :). Tak czy inaczej 🙂 bardzo mnie to cieszy, że zaczyna powoli odczytywać i nazywać swoje emocje.
    Pozdrawiam

  5. Mieliśmy taki moment na przedszkolnym podwórku, kiedy chciałam, żeby Jaś ze mną poszedł zmienić pieluszkę. I najpierw była taka niewysłowiona złość jego, a potem powiedział „martwię się, że ktoś mi zabierze łopatkę” i poszedł za mną. Bardzo ten moment był dla mnie ważny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s