Pozytywnie

Zwykły wpis

Dziś Ania jest u Babci, a ja miałam czas na pozałatwianie różnych swoich spraw, a nawet na samotną kawę w kawiarni:) No i wróciwszy, chcę się podzielić z Wami paroma bardzo radosnymi myślami.

Widzę, że wiele wokół mnie zmienia się na korzyść – gdy idzie o relacje rodziców z dziećmi. Myślę m.in. o zmianie standardów okołoporodowych, powolnej, ale w dobrym kierunku (wiem od Przyjaciółki, która niedawno rodziła), o coraz większej popularności chust, o tym, że karmienie piersią powyżej roku coraz mniej dziwi (porównuję to, co czytałam na forach w czasach, gdy rodziła się Ania, i dziś). Ale jeszcze bardziej myślę o paru scenkach z dziś.

W autobusie pani czyta książkę „Dogadać się z dzieckiem” – nie czytałam jeszcze, ale wydaje sie fajna z tego, co czytam na profilu facebookowym. W kawiarni przy stoliku obok rozmawiają dwie panie około czterdziestki, jedna mówi: „I w końcu pomyślałam, że ona przecież lepiej ode mnie wie, czego potrzebuje, bo jest przecież innym człowiekiem niż ja. No po tym, jak jej nie pozwoliłam jechać do Zakopanego z kolegami, myślę sobie, że sama z nią pojadę. Zaproponowałam i w godzinę byłyśmy spakowane”. Widziałam też w kolejce w urzędzie panią z roczniakiem, która bardzo cierpliwie znosiła jego znudzenie oczekiwaniem (na szczęście miły pan urzędnik po chwili ją zauważył i przyjął bez dalszego czekania w kolejce; swoją drogą zanim to się stało zaproponowałam jej swój własny, wcześniejszy numerek, co było dla mnie oczywistością – zwłaszcza że ja się dziś za bardzo nie spieszyłam, dziecko było u Babci, a ja miałam ze sobą książkę – a pani była w taaakim szoku…, szkoda że to nie są normalne odruchy albo że ludzie wstydzą się proponować pomoc, sama nie wiem).

Widzę dużo niezłych relacji dzieci z rodzicami. I kiedy zdarza mi się widzieć sceny podobne do opisywanych przez Hafiję, to jednak moją pierwszą reakcją jest niedowierzanie i szok – zatem przynajmniej wokół mnie nie są one normą.

I jakoś mnie to cieszy, że widzę zmianę w świecie. Może nie jakąś ogromną, ale pozytywną.

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

2 responses »

  1. Tak, to bardzo optymistyczne. Mnie też coraz częściej ktoś proponuje pomoc – dwa małe stworzonka są chyba bardziej motywujące niż jedno, nie tylko dla mnie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s