Nie przyzwyczajać się

Zwykły wpis

Będąc rodzicem dobrze jest się do niczego nie przyzwyczajać. Ani do „złego”, ani „dobrego”.

Ostatnio musiałam przestawić się na to, że moje dziecko może być pogodne, towarzyskie, nieuwieszone na mnie.

No i chyba przegięłam w drugą stronę. Zapomniałam, że to wszystko nie jest ot tak, z jakichś czarów. Było tak dobrze pewnie między innymi dlatego, że w ostatnim czasie Ania dostawała więcej uwagi niż zwykle i że miałam więcej czasu, bo chorowałyśmy…

Teraz chodzi do przedszkola, 4 na 5 dni leżakuje. Niby jest ok, ale od piątku rano zaczęły się znów trudności przy rozstaniu.

A ja… za bardzo próbowałam traktować Anię jak nie-Anię. Niby wiem, ale ciągle popełniam błąd nieuważności…

Przecież wiem, że jak rano nie będzie miała dużej porcji przytulania, niespiesznej zabawy, siedzenia razem itp, to będzie Jej trudniej się rozstać. A dziś taki mi się spieszyło!:( No i wisiała mi na szyi w przedszkolu i za nic nie chciała jeszcze iść. Nie dość, że na czasie nie zyskałam, to jeszcze dla nas obu było to trudne.

Powinnam pamiętać, że jak Ania nie obudzi się koło mnie (śpi prawie całą noc sama, ale zaraz po przebudzeniu chce, żebym z Nią poleżała – czasem woła już o 5 i razem dosypiamy do 7, czasem po prostu muszę szybko przybiec, jak się zbudzi), to będzie „trudniejsza”. No a dziś jak się obudziła, to akurat byłam w łazience i nie mogłam szybko przyjść. No i nie o to mi chodzi, że nie mam chodzić do łazienki. Ale że powinnam brać pod uwagę, że jak mnie nie ma, to są konsekwencje i że warto było nie spieszyć się aż tak i jakoś tę nieobecność nadrobić.

Tylko czasem tak mi przeszkadzają durne myśli o tym, że przecież mogłoby być łatwiej, że inne dzieci nie robią takich akcji, że już była taka dorosła i samodzielna.

A tu ciągle, ciągle trzeba być uważną i cierpliwą. Trudne, ale spróbuję jutro lepiej…

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

4 responses »

  1. Bardzo lubię Twojego bloga. Lubię za nieszablonowe spojrzenie na sprawy wychowania. Bardzo często przyznaje Ci racje i sama weryfikuje swoje działania wobec dziecka. Jednak przy tym poście musze się troszeczke nie zgodzić.
    Rozumiem to, że Ania jest wymagającym dzieckiem i że potrzebuje więcej uwagi. Ale z tego co napisałaś stawiasz zadania głównie przed sobą, a nie przed Anią. Wymagasz od siebie, a nie od niej. Dla mnie stawianie zadań przed dzieckiem to element wychowania. Cięzka praca. Czyli na przykład dziecko uczy się, że mama ma tez swoje życie, że nie moze być na każde zawołanie- ale cały czas jest przy dziecku, wspiera je. To przygotowanie do życia w dorosłym świecie.
    Chce być dobrze zrozumiana:) Moje dziecko ma to samo: rano musi być rytuał przytulania się do rodziców. Tak samo determinuje to późniejszy humor. Ale nie zawsze się da- wtedy tłumaczymy. I nie chodzi o to, że robię coś lepiej, nie absolutnie. Młody idzie do przedszkola w złym humorze, a ja wiem że takie są emocje raz dobre raz złe i uczymy się wszyscy z nimi radzić.
    W Twoim wpisie najbardziej uderzyło mnie ogromne poczucie winy- zrobiłam coś nie tak, popełniłam błąd itd…. Jesteśmy rodzicami, będziemy popełniać błędy, ale nie obwiniajmy się za wszystko!

    • Dzięki za komentarz, Aga. Poczucie winy dziś chyba faktycznie mam, bo w ogóle obie z Anią jakieś dziś nie w sosie jesteśmy. Natomiast co do zadań, to i zgadzam się, i nie. Jasne, że Ania wie, że ja mam swoje życie etc. Wie. Ale to ma też swoje konsekwencje. Gdy nie daję Jej tyle, ile w danej chwili potrzebuje, no to jest „trudniejsza”.

  2. Właśnie, właśnie- może chodzi mi o to żeby te konsekwencje starać się traktowac jako coś zupełnie naturalnego, jak jeszcze jedno zadanie do rozwiązania…:) Wiesz ja dużo nad tym rozmyślam, w perspektywie drugiego maleństwa, które sie ma pojawić- dla mnie to będzie bardzo trudne zadanie pogodzić czas i uwagę między dwójkę.
    Aga i głowa do gór, piękny dzień mam dzisiaj:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s