Monthly Archives: Kwiecień 2013

Nie zawsze pod górkę

Zwykły wpis

Uświadomiłam sobie ostatnio, że jakoś tak to u nas jest, że z większością spraw okołodzieciowych mam pod górkę. Już nie wypominając ciąży, ale także potem. Moje dziecko jest niewątpliwie „high-need-baby” (Bóg zapłać Searsom za wprowadzenie tego określenia). Od zawsze dużo potrzebuje. Wymaga. Nieraz jest mi ciężko jak cholera. Ale też nie dziwią mnie różne akcje, które z kolei przerażają mamy dzieci mniej wymagających. Czuję się zahartowana i potrafię się cieszyć tym, co dla innych jest normą niepoddawaną refleksji.

A dziś mnie oświeciło, że czasem zdarza mi się, że bywa dobrze. I jestem za to wdzięczna.

Dziś pierwszy raz naprawdę poczułam, że moje dziecko ma się dobrze w przedszkolu. Że wreszcie samo z siebie normalnym głosem (a nie pod nosem) odezwało się do pani woźnej. Ba, nawet powtórzyło to, co powiedziało, jak pani nie zrozumiała (na co dzień to jedno z najbardziej zapalnych wydarzeń – nie zrozumieć Ani). Sama z siebie opowiedziała o nowych butach. Zachowywała się tam po raz pierwszy od września zupełnie swobodnie i naturalnie… Nie trzymała się kurczowo rytuałów… Po dwóch leżakowaniach z zeszłego tygodnia nie ma już oporów przed leżakowaniem.

Mówi: „nie chcę iść do przedszkola” jako bon-mot, a nie z lęku. Bo w weekend mówiła, po raz pierwszy, jako świetny żart: „chcę iść do przedszkola, przedszkole jest otwarte w weekend”.

Przebiera się w przedszkolu sama. A jak z czymś ma problem, to mówi. Same „normalne” rzeczy, do których wreszcie dorosła.

Czuję się dobrze i spokojnie. Wreszcie.