O długim karmieniu piersią

Zwykły wpis

Jeśli ten temat odrzuca Cię, powoduje odruch wymiotny, zgorszenie czy inną formę frustracji, nie czytaj dalej. Poruszam w innych wpisach wiele innych ciekawych tematów, ten możesz pominąć.

Postanowiłam dziś jednak, mimo pewnych obaw, napisać o karmieniu piersią. O moim karmieniu piersią.

Bo tak się składa, że – co dla mnie samej brzmi niewiarygodnie – karmię 3,5-latkę (właśnie dziś tyle kończy).

Nie, nigdy przed urodzeniem dziecka nie przewidywałabym, że mogę tak długo karmić.

Nie, nie jest to moja ulubiona czynność. Wiem, że wielu sądzi, że długo karmią te matki, którym sprawia to przyjemność – gdyby jednak tak było, to nie karmiłabym nawet 2 dni.

Nie, nie jestem męczennicą, nie robię (z drobnymi wyjątkami, kiedy źle się czuję, a dziecko np. ząbkowało, miało katar itp) tego z zaciśniętymi zębami.

No to po co albo dlaczego to w ogóle robię? Właśnie o tym chcę napisać.

Zainspirowała mnie Mama na puszczy, właśnie przeczytałam Jej wpis sprzed kilku dni, polecam, bo sądzę, że pomoże zrozumieć to, co chcę napisać.

Jeśli od początku karmi się na żądanie, z wsłuchiwaniem się w potrzeby dziecka i jeśli ma się dziecko o tak dużych potrzebach jak moje, to właściwie nie ma po co pytać „po co?”. Łatwiej pytać, dlaczego.

Karmię, bo w ten sposób mogę łatwo i bez kombinowania zaspokoić wiele potrzeb mojego dziecka. Potrzeby pokarmowe (niemal zero stresu, że za mało je itp. – wiem, bo doświadczam, że dziecko wie, ile i kiedy potrzebuje), potrzeby zdrowotne (kto karmił dziecko w chorobie, ten wie – jak pisała Mama na puszczy – nie trzeba myśleć, co podać przy biegunce, co zaszkodzi, co nie…, ile wypiło…) i potrzeby emocjonalne. Jedne i drugie ważne.

Na pewno dałoby się bez piersi. Da się inaczej i miliony ludzi na świecie robią to inaczej. Nie mam porównania, jak by było u nas, bo nie mam innego dziecka (pierwsze zmarło przed urodzeniem). Z obserwacji i od ludzi wiem, jak dzieci są różne. Może jeszcze będę mieć dziecko, które nie będzie potrzebowało tak dużo bliskości, tak dużo mleka, tak dużo mnie. Ale to, które mam, potrzebuje.

Potrzebuje coraz rzadziej. Wystarczy do snu. I czasem da się zasnąć i bez piersi. Coraz częściej.

Wiem, że pewnego dnia nie będzie potrzebować. Może zajdzie konieczność to przyspieszyć, ale póki co konieczność nie zachodzi.

I naprawdę nie ma w tym nic dziwacznego, choć jestem pewna, że to dla wielu ludzi zupełnie co innego niż sobie wyobrażają, czy znają jako relację z dzieckiem. Dzieci w większości są elastyczne (pewnie większość elastyczniejsza niż moje w tej akurat kwestii), nie dostaną w jednej sprawie, to nadrobią w innej. Posłanie Córki do przedszkola, które było potrzebne przede wszystkim mnie, kosztowało powrót do spania razem na kilka miesięcy. Teraz już nie jest to potrzebne, więc się skończyło.

Jeśli podąży się za potrzebami dziecka, nie trzeba wiele myśleć i wiele kombinować. Życie idzie do przodu i zmiany przychodzą i tak. Czasem niespodziewane, czasem powolne i wypracowywane razem (bo ja już wolałabym nie karmić i nie zachęcam, ale pomału na miarę możliwości nas obu trochę popycham do odstawienia, a trochę czekam). I to jest coś, co przy braku entuzjazmu do fizycznych aspektów karmienia (nigdy nie było dla mnie wygodne), co uważam za największe jego błogosławieństwo.

A czego najbardziej nie lubię w (długim) karmieniu? Że mniej więcej, odkąd dziecko kończy rok, trzeba się z tym kryć. Nie chodzi mi nawet o publiczne karmienie. Najbardziej denerwuje mnie stosunek służby zdrowia. Wstydzę się mówić u lekarza, kiedy potrzebuję leki dla siebie, ile ma dziecko, które karmię. Spotykam się z głupawymi komentarzami, zdziwieniem, nieraz spojrzeniem jak na wariatkę. Tak się porobiło, że właśnie to, co najnaturalniejsze, wydaje się dziwactwem.

I dlatego piszę te słowa. Bo wiem, że mam podobnych do mnie jest sporo. Ale większość się wstydzi i dlatego to ciągle jest wstydliwy temat.

 

edit 07.08.2013: Może warto napisać, jak wygląda karmienie dziecka w tym wieku? U nas jest to kilkanaście sekund do kilku minut i przydarza się kilka razy w tygodniu. Nie wiem, jak to sobie niektórzy wyobrażają, ale naprawdę nie jest to nasze główne zajęcie, pytana nieraz nie pamiętam, którego dnia ostatnio karmiłam (a raczej której nocy, bo karmię tylko czasem nad ranem albo do snu).

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

25 responses »

  1. Moja córka ma 2,5 z groszem: też ją karmię. Jeszcze pewnie chwilę tak będzie i tak; mam tak samo, w kontekście służby zdrowia… Ściskam, wszystkiego dobrego 🙂

  2. Pięknie piszesz o karmieniu, w taki naturalny sposób 🙂
    Najważniejsze jest dobro dziecka a każda mama wie, co jest najlepsze dla jej dziecka 🙂
    I dziwi mnie fakt, że musisz się ukrywać a lekarze patrzą w mało przychylny sposób. Trochę to smutne 😦
    Ja karmię od 7 miesięcy i uwielbiam to robić 😉

    Ściskam Ciebie i córeczkę!

  3. 🙂 No co ja mogę więcej napisać… 🙂

    Może tylko to, że ja właśnie niezwykle rzadko spotykam negatywne komentarze nt. naszego kp. Czasem wręcz jestem zdumiona reakcjami ludzi. Owszem, parę osób próbowało mnie przekonać, ale że… coś tam-coś tam, ale ogólnie jest zadziwiająco pozytywnie 😉

  4. A my niestety najwięcej komentarzy od rodziców moich i chociaż są one niezłośliwe to wyczuwam w nich krytykę jednak. Jeden niefajny incydent mieliśmy w przychodni z pielęgniarką i wtedy naprawdę było mi przykro, ale dzisiaj chyba mniej i myślę sobie nawet, że jej się tak bezmyślnie chlapnęło.

    Dla mnie najtrudniejsze są chyba długie wieczory jak dziś – 1.5 godziny przy piersi. Jak psychicznie wyrobię to fizycznie wyczerpie. A czasem na odwrót. Ale wiem, że tak to ma być i nic nie chcę zmieniać.

  5. 🙂
    Długie karmienie (dla mnie takie powyżej 2 lat) rzeczywiście budzi zdziwienie, niedowierzanie, często powoduje dziwne komentarze. Szczególnie jeżeli dziecko jest z tych mniej przebojowych (bo wiadomo – maminsynek, krzywdę mu robię itp.).
    Zazdroszczę Ci tego długiego karmienia. Ja nie dałam rady – po 2 latach łączenia pracy i karmienia marzyłam aby J. przestał ssać i jak pomogłam Mu zerwać z nałogiem. 😉 Nie pije od roku 😉 a ja często wracam myślami do mojej decyzji, może trzeba było wytrzymać jeszcze trochę…
    Trzymajcie się i nie dajcie lekarzom. Mój patent to stwierdzenie że karmię duże dziecko – ma powyżej roku ;P

  6. a tez nie przepadam za mowieniem lekarzom, ze jeszcze karmie.. obawa przed krytyka, ktorej w moim zyciu bylo juz nadto.
    a co do przyjemnosci.. haha moj syn nieustatnnie gryzie mi sutki.. a kiedys byly zatory w kanalikach i tempertaura.. przyjemnosci zero, chyba ze za przyjemnosc mozna wziac jako tako przespana noc to tak.

  7. A ja karmię 1,5 roczne dziecko i faktycznie: jak spotykam Polki,to się dziwią,ale właściwie nie spotkałam się z krytyką (otwartą),Angielki zupełnie nie mają żadnych ,,anty” a niektórzy bardzo chwalą! Natomiast faktycznie w ojczyźnie jesteśmy na cenzurowanym,ale na szczęście zbyt często nas tam nie ma.

  8. A mnie w naszym kraju dziwi jedno. Na początku jest straszna nagonka na młode matki, by karmiły piersią. Ale gdy któraś karmi dziecko dłużej niż rok, to już jest dziwne.
    Ja karmiłam ok. 16 miesięcy. Pod koniec tylko w nocy. Z czasem córcia przestała się domagać piersi, choć nie przestała się budzić. Żałuje tylko jednego, że kilka miesięcy wcześniej, próbowałam ją odstawić na siłę, bo nasza pediatra (!) stwierdziła, że mała nie powinna już pić w nocy. Skończyło się straszliwym płaczem córci i moim i doszłam do wniosku, że ona sama wie lepiej czy nocne jedzenie jest jej potrzebne czy nie.

  9. Twój post sprawił, że dziś pierwszy raz od kiedy urodziła się moja córeczka (prawie 8 miesięcy) zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak długo chcę ją karmić, jak się zaczęłam zastanawiać to od razu z tego zastanawiania się wycofałam, bo przecież w tej kwestii to właśnie Śmieszka da mi odpowiedź, jak nadejdzie czas. Twój wpis uświadomił mi jednak, że również ona może tego czasu potrzebować jeszcze sporo:). Dziękuję.

  10. Karmiłam 2 dzieci, jedno po drugim, oboje >3 lat, synka dłużej bo 3 lata 7 mcy (to był moja decyzja, ja dorosłam do rozstania) Nigdy bym nie przypuszczała, że zejdzie mi tyle czasu na kp, ale nie żałuję choć nie tęsknię. Wiem, że za chwilę one zapomną, ale wierzę, że zostanie w nich dar i to, że dałam im czas 🙂 A przykre komentarze, cóż zawsze będą. Dla mnie plusem jest to, ze wiem co najmniej o 2 osobach, które zainspirowałam 🙂

    • Tak, to ważne, żeby inni widzieli, że można karmić nie tylko niemowlaka. Ufam, że z czasem karmienie piersią po prostu… znormalnieje. Dlatego warto o tym pisać i mówić:)

  11. Jak ja Cie rozumiem! Niestety 😦 Chodzi mi o tę część, że z długim karmieniem piersią trzeba się kryć. Może to absurdalne, może głupie i niedojrzałe, ale jest to jeden z największych cierni w moim obecnym życiu. Taki topór, który wisi mi nad głową – komentarze, zdziwienie, próby zawstydzania, niezrozumienie, osądzanie. Straszne, bo i ja, i Syn to akceptujemy, chcemy. A otoczenie zabiera nam radość z tego, co mamy c:(

  12. Ja karmię moją Ancie 1,5roku na komentarze że już jest za duża i powinnam odstawić pytam:
    Na cycka jest już za duża… a na butlę nie? Większość mówi że butelka z mlekiem jest ok, cycek już nie. To pytam czy gdybym odciągała swoje mleko i podawała butelką to byłoby ok? Następuje konsternacja. Następnie ja kwituję że skoro moja córcia pije mleko i może pić moje to będzie piła z cycka. Jakość mleka + bliskość = bezcenne
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s