Monthly Archives: Luty 2013

Być pasterzem

Zwykły wpis

Dziś znów odrobina teologii, jeśli jeszcze ktoś jest w stanie znieść.

Ale jest w niej też ukryta odrobina pedagogiki, bo czytając te słowa, które za chwilę przytoczę, nie mogłam nie myśleć o byciu mamą i o relacjach z Dzieckiem. Read the rest of this entry

Reklamy

Niezwykły poranek (z odrobiną eschatologii)

Zwykły wpis

Rano najczęściej Ania budzi się obok mnie, bo od dłuższego czasu, prawie co noc, wzywa mnie około 5:30 i już u Niej zostaję. Czasem się rano sprzeczamy, bo jedna chce już wstawać, druga jeszcze nie (w różnych konfiguracjach), czasem Ania od przebudzenia ma zły humor, czasem ja jestem zaspana i nie mam siły Jej uważnie słuchać.

A dziś…

Read the rest of this entry

Zwyciężać

Zwykły wpis

Ostatnio coś we mnie w środku uważniej niż zwykle słucha. Nastawiłam się na odbiór i dzieją się dobre rzeczy.

Dziś o poranku, kiedy zastanawiałam się nad pewną trudną sprawą kogoś Bliskiego, z ogromną mocą usłyszałam w sercu to znane pewnie wszystkim wezwanie, które niektórzy przypisują ks. Popiełuszce, nie wiedząc, że znajdą je już u św. Pawła:

„Nie daj się zwyciężyć złu…

Read the rest of this entry

Coraz odważniej:)

Zwykły wpis

Najpierw miałam masę roboty, potem dość intensywny półurlop, a teraz znów robota. Ale chcę podzielić się radością.

Ania robi się coraz odważniejsza. Coraz częściej śmiało eksploruje świat i coraz mniej kurczowo trzyma mnie za rękę.

Owszem, pod pewnymi względami bycie mamą ostrożnego dziecka ułatwia życie. Żadnych wypadków, niespodziewanych eskapad, wspinaczek po meblach. Na pewno nie pójdzie z kimś obcym. Dokładnie wiem, co robi etc.

Ale cieszę się ogromnie, gdy widzę, że się wspina na meble (wiem, dzieci znajomych robiły to w wieku parunastu miesięcy, Ania ma miesięcy 41), że w sali zabaw biegnie i dopiero potem się ogląda, czy za Nią idziemy, a nie my Ją bezskutecznie namawiamy, żeby gdzieś z nami poszła. Że skacze wysoko na trampolinie.

Niech mi ktoś powie, że „integracja sensoryczna” i problemy z nią to wydumane bzdury… Niech spróbuje;-)

Myślę, że sporo jest też na rzeczy z wzorcem przywiązania. Ania niestety ma sporo cech „meduzy” – nie wiem, na ile wynika to z Jej temperamentu, a na ile z jakichś naszych błędów. Ale cieszę się, bo myślę, że pomału wyrasta na słonia:) Jak ktoś nie wie, o co chodzi, polecam świetny tekst Agnieszki Stein: O przywiązaniu.