Nowe trudności

Zwykły wpis

A może nie nowe, może to ciągle chodzi o tę samą (nie)cierpliwość, tylko fazy w życiu dziecka i rodziny są różne?

Ostatnio doświadczam bardzo boleśnie, że nie jestem taką mamą, jaką chcę być. W chwilach nerwów, kiedy dziecko dostaje szału, to i mnie ponosi furia. To cud, że nie biję, bo naprawdę chwilami jestem bliska… Strasznie mnie to boli, taka konfrontacja ze swoją słabością.

Ale próbuję nie zatrzymać się tylko na porażkach. Próbuję zrozumieć, czemu aż tak zalewają mnie emocje dziecka i czemu odzwierciedlam jego wściekłość, agresywne zachowania itp. Szukam nowych sił i modlę się o zmianę. Nawet się wyspowiadałam z tego:-), bo wierzę, że tak znajdę drogę do zmiany.

Chciałabym być oparciem w trudnych chwilach, a nie matką, która nie radzi sobie z trudnymi emocjami dziecka. Wolę nie odnosić „sukcesów” niż odnosić je krzykiem, groźbą, trzymaniem dziecka na siłę… Bo owszem, te metody niestety działają i są tym bardziej kuszące. Owrzeszczana moja Córka próbuje wziąć się w garść i na jakiś czas się uspokaja. Ale wiem dobrze, że to droga donikąd, a na pewno nie do tego umocnienia naszej więzi, okazania miłości i uczenia szacunku dla cudzych uczuć.

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

4 responses »

  1. Z myśli mi to wyjęłaś :P. Miałam bardzo podobne zastrzeżenia do siebie jakieś 5 minut temu, brakowało jedynie tego optymizmu, który Ty zawarłaś, a ja do swoich myśli za Twoją zgodą chętnie skopiuję :P. U mnie nie zawsze o nerwy chodzi, ale nadzieja dobra rzecz, zawsze się przyda. A Wam życzę powodzenia :).

  2. Nie chcę się mądrzyć, ale podzielę się tym, co sama na ten moment wypracowałam. Bo moje dzieci to mocne osobowści są i krzyczą (Młodsza) i kłócą się (Starsza) mocno. Ja w te emocje wpadam, przejmuję, oddaję im zwielokrtonione, a one nie są w stanie ich oczywiście unieść… Myślę, że wiesz, o czym piszę.

    To moja mama ustawiła mnie trochę do pionu. Dałam sobie prawo do tego, by w tych emocjach nie uczestniczyć. Żeby w takich ekstermalnych chwilach odciąć się od emocji mojego dziecka na moemnt, zachować spokój. Powtarzam sobie w myślach „To nie jest Twój gniew, to nie jest Twoja rozpacz”. Gdy uda mi się w ten sposób utzrymać w mairę wewnętrzny spokój, widzę, jak powoli uspokajają się dzieci – staję się dla nich tym, czym powinnam, podporą. Bo one nie potrzebują ode mnie, żebym czuła to samo co one, ale potrzebują dla tych emocji solidnego, bezpiecznego lądowiska.

    No ale tak po ludzku jest to bardzo bardzo trudne. Toteż zgadzam się z Tobą, że pomaga modlitwa.

    Będzie dobrze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s