A dziś jest taki dzień

Zwykły wpis

A dziś jest taki dzień, kiedy nadziwić się nie mogę, jak bardzo mogę się z moją Córką dogadać.

Poza chwilą porannego niezadowolenia: ani wstawać, ani spać, wszystko układa się dziś bajecznie i sama ze sobą lepiej bym się nie bawiła niż z Anią;-)

Odkrywam na nowo, jak bardzo empatyczne mam dziecko i jak rozsądne. Mówię, że coś mi nie pasuje, a Ona to przyjmuje. Proponuję coś, Ona podaje ewentualnie jakąś małą poprawkę, ale przychyla się do propozycji. Chcę jeść orzeszki, których Ona nie może, mówi: „proszę bardzo, Duży Kotku, jedz sobie”. Zachwyca się, że z okazji dzisiejszego świętowania pozwoliłam Jej zjeść aż dwie krówki odpustowe;-) Znosi dzielnie mszę w zatłoczonym sanktuarium JP2. Potem cierpliwie czeka na część zabawową dla dzieci, a jak okazuje się za głośno dla niej, to dogadujemy się, że ma dość i lepiej wyjść. Rozumie, że mam tylko 10zł przy sobie i nie starczy na balon. Ustalamy realny plan, które place zabaw możemy zaliczyć po drodze do domu, a które innym razem. Mówię, że musimy iść zrobić i zjeść obiad, a Ania się ze mną zgadza. I jemy razem przy stole, nawet nie wspomina, że woli przed telewizorem, nie to, nie teraz, i w ogóle nie. Ma ubrać buty, ubiera. Ma umyć ręce, myje. W ogóle nie krzyczy. Zupełnie.

Tak się zastanawiam, ile z ostatnich trudności (o których tu nie zdołałam napisać, ale wyobraźcie sobie mniej więcej odwrotność poprzedniego akapitu) wynika faktycznie z tego, że Jej czasem bardzo ciężko. Pewnie jakbyśmy zostały dłużej przy głośnej muzyce w tłumie ludzi, byłoby źle. Tak jak tydzień temu po przedstawieniu wpadła w taką histerię, że teraz wstydzę się pokazywać w okolicach Rynku w Krakowie…

Dużo wynika też z tego, że nam ciężko, my się spieszymy, denerwujemy, sprzeczamy. A jak jest miło i spokojnie, to naprawdę da się z Anią niesamowicie dogadać.

Utrwalam tę chwilę, bo wiem, że tak nie musi być zawsze. Ale dobrze, że jest.

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

2 responses »

  1. Miałyście dobry dzień. 🙂 Takie dni ładują mi akumulatory na długo, bo wiem dzięki nim że można, tylko trzeba wsłuchać się w siebie i tego Małego Człowieka obok mnie.
    My dla odmiany mieliśmy zły dzień – ja zmęczona, J. marudny i wyjątkowo nieposłuszny (a może tylko mnie się tak zdawało po 50-godzinnym tygodniu pracy :/). Było ciężko, z płaczem, krzykiem (także moim :(). Ale jak to stwierdził mój bardzo mądry Synek w trakcie wieczornego usypiania: „Kocham Cię mamo, jutro będzie lepszy dzień”.
    Musimy o tym pamiętać: jutro lub pojutrze będzie lepszy dzień. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie i żałuję że do Krakowa mamy tyle km.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s