Po pierwszym dniu przedszkola

Zwykły wpis

Gdy przyszłam, zaskoczyły mnie dobiegające z jadalni dźwięki – spokojnego, radosnego obiadu. Nikt nie płakał, wszyscy siedzieli na krzesełkach i wsuwali obiad:-) Moja Ania także!

 

Pani powiedziała, że Ania długo płakała, zdenerwowała się i nie chciała się dać pocieszyć: „Nie chcę”, „Nie dotykać” – zdała relację uczciwie, bo znam te teksty i ten rodzaj wkurzenio-płaczu u Ani. Ponoć niemal nie było z Nią wtedy kontaktu. A potem, jak sama się wyciszyła, to było cały czas super.

Cieszę się, że Pani powiedziała, bo po pierwsze wzbudziła tym moje zaufanie, a po drugie… od Ani bym się tego nie dowiedziała, bo wyszła tak wesoła, spokojna i zadowolona, jakby nie uroniła ani jednej łzy.

Opowiadała same pozytywne rzeczy, dopiero dopytana przyznała, że zdenerwowała się, jak mieli być lokomotywą, a Ona chciała być Tomkiem, a musiała być wagonem. Pytałam, co pani zrobiła, gdy Ania płakała: „rozweselała mnie, ale nie chciałam”. Tak, umiem sobie to dobrze wyobrazić. Ale Ania sama dodała: „Ale potem już nie płakałam”.

Na dodatek wszyscy wiedzą już, że jest kotkiem, pani wicedyrektor na wejściu pyta, czyją jestem mamą, mówię, że Ani… Ona myśli, nie kojarzy żadnej Ani i za parę sekund mówi: „A, kotka naszego!”

No więc bez śladu smutku przywitałyśmy się, wyszłyśmy z przedszkola, Ania znów chciała sama iść, sama zamówiła bułki i drożdżówkę w piekarni… Zapytałam, czy chce mi coś opowiedzieć o przedszkolu jeszcze, powiedziała, że nie. A za chwilę zapytała: „Dlaczego byłam sama?”. Spokojnie odpowiedziałam, że na tym polega przedszkole, że dzieci zostają z paniami i innymi dziećmi, rodzice pracują, a potem przychodzą po dzieci. Przyjęła tę odpowiedź ze spokojem i powiedziała, że rozumie.

Jest miło i fajnie. Ciekawam, jak pójdzie jutro. Ale już jestem spokojniejsza. Kotek poradzi sobie.

Reklamy

About lovespatient

Zakładam bloga już n-ty raz w moim nie aż tak długim życiu. Zawsze wtedy, gdy czuję się na tyle zakręcona, że ufam, że pisanie pomoże mi się odkręcić. Jak widać z faktu, że po jakimś czasie każdy zarzucam, chyba (trochę) pomaga.

5 responses »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s