Nocą o przedszkolu

Zwykły wpis

Obudziłam się ok. 3 i nie mogę spać.

Ewidentnie emocje ze mnie schodzą, więc zamiast przewalać się po łóżku, wstałam i co nieco napiszę.

Najpierw o Ani i o naszej relacji ostatnio. Pamiętacie wpis „Zjawiska konwekcyjne„? No więc pod tym względem już znacznie lepiej. Większość wspólnego czasu spędzamy naprawdę fajnie. Do nerwowych sytuacji dochodzi właściwie tylko wtedy, gdy Ania dźwiga nie tylko swoje emocje, ale także odbija nasze. Jak się spieszę, jestem mało obecna, jak się pokłócimy z Mężem. To faktycznie i Ania mniej chętna do współpracy i wszystkim ciężko.

Ale poza tym jest nieźle. Lubię z Nią chodzić na spacery i rozmawiać. Ostatnio na szczęście trochę mniej o Tomku i Piotrku, bo koncept mi się kończy;-) Choć po zajęciach w przedszkolu za każdym razem mam opowiadać o Tomku i Piotrku i oni też chodzą do przedszkola, wiedzieliście? Dzięki temu mogę się dowiedzieć sporo o tym, co Ani się podoba, a co nie, jak chciałaby, żeby było.

A generalnie się Jej podoba. Jedyna rzecz, która „niezbyt” to łazienki, ale Ona po prostu nie lubi siusiać poza domem. Ufam, że da sobie z tym radę.

No i nie lubi chodzenia za łapkę z kimś prócz Mamy i pani, ale okazuje się, że większość dzieci na tych zajęciach nie lubi. Podobnie lokomotywy.

Na swój sposób w ogóle pociesza mnie, że inne dzieci wcale nie takie otwarte, chętne i niezależne, jak mi się wydawało do niedawna. Jeden chłopiec protestuje przeciw wszystkiemu dokładnie. Dwie dziewczynki fajnie się bawią z tatusiami, ale w ogóle nie chcą uczestniczyć we wspólnych zajęciach. Po prostu siedzą tacie na kolanach i już. A Ania wyrywa się do zabawy i nawet chciała coś układać z jedną z owych dziewczynek, ale tamta odmówiła. We wspólnych zabawach Ania bryluje. To znaczy w takich zorganizowanych. Jak trzeba pokazywać, tańczyć, szukać, przebiegać pod chustą. Widzę, że sprawia Jej to wielką frajdę.

I to mnie pociesza, bo widzę, że przedszkole nie jest tylko smutną koniecznością ze względu na moją potrzebę czasu na pracę, ale że Ona tam faktycznie chce się bawić i może znaleźć coś dla siebie.

Cieszy mnie Jej podejście, bo jest naprawdę nastawiona na przygodę. Domagała się leżakowania;-) – choć na razie planujemy Ją odbierać przed.

W ogóle to dużo się zastanawiam nad poniedziałkiem. Na ile Ją zostawić? Mamy dzieci z grupy, z którymi gadam, planują od początku na 7h (większość jest tak zapisana). Ja na pewno nie chcę dłużej niż do obiadu (ok. 12:30-13 się kończy), tak od dawna się z Anią umawiamy. Ale czy 5h to nie będzie za długo? Może zaprowadzić nie na 8, tylko po śniadaniu? A może 8-13, tak od śniadania (8:30) do obiadu? Chyba tak… Choć 5h to tak długo. Może w pierwszych dniach w ogóle krócej? Ale nie wiem, ile. Akurat do jedzenia w przedszkolu Ania pali się bardzo, do placu zabaw też, a pani mówi, że po śniadaniu jest chwila zabaw dowolnych i plac zabaw, a po placu zabaw zanim się poprzebierają, pomyją łapki itp, to zaraz przychodzi obiad.

Martwi mnie, że nie mogę tam być w pobliżu i wiedzieć, czy jest w miarę spokojnie, czy np. płacze cały czas. Jakby miała płakać i płakać, to żaden obiad Jej nie pocieszy. No ale może nie będzie mieć traumy na całe życie, jak jednego dnia popłacze. Wiem, że mi wszystko powie dokładnie, to na kolejne dni może wymyślimy inną strategię?

U Babci Ania potrafi spokojnie być 7-8 godzin. No ale tam nie ma innych dzieci i Babcia dostosowuje się do życzeń i zażaleń Ani jeszcze bardziej niż my.

Ufam, że będziemy wiedzieć, co robić.

Sporo rozmawiamy o tym zostawaniu bez rodziców. Ania pyta, czemu tak, więc spokojnie tłumaczę, że na tym polega przedszkole, że Mama w tym czasie będzie pracować, a potem po Nią przyjdzie. Spytałam, co zrobi, jak będzie Jej smutno, powiedziała, że będzie pamiętała, że niedługo przyjdę. Fajnie, nie?

Mówię Jej też o tym, że zawsze i wszędzie jest przy Niej Pan Bóg, który bardzo nas kocha i którego może prosić o pomoc w myślach. Pewnie to jeszcze spora abstrakcja, ale przecież modlimy się razem w kościele i w domu (bardziej ja przy niej), więc może załapie.

A tak w ogóle to Ania troszczy się o moje potrzeby. Jak dostała cukierka, to chciała wziąć też dla mnie. Jak wracamy z placu zabaw i robi się ciemno, to mówi: „Znowu nie zdążysz pójść pobiegać…”. Jak źle się czułam, to przyjęła to wreszcie jako coś normalnego i pytała Tatę, kiedy mama będzie w lepszej formie:-)

To taka mądra dziewczynka. Mam nadzieję, że będziemy sobie coraz bardziej ufać i przedszkole tego nie zmieni na gorsze. Bo o zaufaniu też sporo ostatnio myślę, ale to temat na inny wpis.

Reklamy

5 responses »

  1. uff.Myslałam ze tylko ja jestem nienormalna przejmując się takimi rzeczami.I że tylko mnie spędza sen z powiem problem,czy lepiej na 5 godz czy na 7.I że tylko ja dostaję ścisku zoładka na mysl o tym,że moje dziecko będzie czegoś potrzebowało a nikt należycie nie zareaguje.Dobrze wiedziec,że inni też…

  2. Mimo, że Kuba zaprawiony w bojach po Klubie Malucha, w poniedziałek planuję odstawienie go ok 7.30 – 8.00 i zgarnięcie ok. 13.00 – będzie już po obiedzie. Obstawiam, że w przedszkolu w pierwszy dzień na drzemkę nie padnie, a Kubu bez drzemki to zły Kubu, więc zabieram. A we wtorek – w zależności od poniedziałku. Ale ogólnie w ciągu tygodnia mam zamiar doprowadzić do zostawiania go tam na cały dzień.

    I wiesz, 5 h w przedszkolu płynie zupełnie inaczej 😉
    Trzymam kciuki za Was, proszę o kciuki za nas 🙂

  3. Czytając Twój post miałam wrażenie, że czytam o sobie i Zo sprzed roku. Podobne pytania, lęki, podobny obraz córki. Poszła, nie płakała, długi czas stała i obserwowała. Do zabawy włączyła się 4 dnia. Na szczęście nikt jej wcześniej nie zmuszał. W poniedziałek będzie już Średniakiem a pyta: muszę chodzić do przedszkola? Lubię je ale Ciebie lubię bardziej. Nie musi ale chcę żeby chodziła bo chcę pójśc na spacer z Młodszą i w parku poczytać książkę, chcę się umówić z przyjaciółką, chcę ugotować obiad, chcę towarzyszyć Młodszej w dopołudniowej drzemce i chcę mieć miejsce na bycie z Zo po odebraniu jej z przedszkola.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s