Przemienienie

Zwykły wpis

Biegając wczoraj wieczorem (udało mi się wrócić do biegania po długiej przerwie – wczoraj trzeci dzień już truchtałam i było super po kryzysie dwóch pierwszych dni), jak zwykle próbowałam się modlić. To dla mnie najlepsza okazja na indywidualną modlitwę. Myślałam o wczorajszej Uroczystości Przemienienia Pańskiego, którą od dawna darzę wielkim uczuciem i żałuję, że jest tak mało znana przeciętnemu chadzaczowi do kościoła. Ja sama odkryłam ją chyba dopiero jako dorosła. I udało mi się jakoś sedno wczorajszego  święta odnieść do tego, co pisałam wcześniej o konfliktach z Anią i moim pogubieniu w nich.Istota wczorajszej uroczystości została trafnie wyrażona w słowach z wczorajszej Godziny Czytań:

Jezus objawił uczniom tę tajemnicę na górze Tabor. Gdy wędrował wraz z nimi, uczył o królestwie i o swoim powtórnym przyjściu w chwale. Oni jednak, jak się zdaje, nie dowierzali temu, co mówił im o królestwie. Aby więc przyjęli ową naukę całym sercem, aby wydarzenia obecne pomogły im uwierzyć w przyszłe, Jezus okazał cudownie swe Bóstwo na górze Tabor jako zapowiedź i obraz królestwa Bożego.

To nie Jezus się przemienił. To oni zobaczyli. Jego tajemnica była z Nim cały czas. A jednak musieli ją odkryć (jak wierzę, sam jako człowiek także ją odkrywał przez całe życie) i nie było to dla nich łatwe.

Mnie także trudno w codziennych zmaganiach pamiętać i wierzyć, że nie wszystko kończy się na moich nieudolnych staraniach. Nie wierzę, bo jestem niecierpliwa.

Na szczęście Pan pochyla się nad nami i wprowadza na Górę, by pokazać, że Coś Więcej jest. JEST. I choć po chwili znów zniknie z oczu, szaty przestaną błyszczeć i okryje je kurz, to JEST.

Jezus ukazał się uczniom taki, jaki był w oczach Boga. Jego umiłowany Syn. I wierzę, że mi pragnie pokazać, że ja także jestem umiłowaną Córką. I Ania. I każdy.

Mój Spowiednik twierdzi, że modląc się, uczymy patrzeć na innych Bożymi oczami, widzieć ich takimi, jak ich widzi Bóg. Wtedy łatwiej kochać.

Wczoraj na chwilę zobaczyłam przynajmniej nadzieję na to.

 

Advertisements

One response »

  1. Mnie tez ciagle znika z pola widzenia to JEST, o ktorym piszesz. Uroczystosc Przemienienia Panskiego tym razem tez mi jakos „uciekla”, dlatego bardzo jestem wdzieczna ze o niej wspominasz.
    „To nie Jezus sie przemienil” Jakie to wazne! Swiadomosc stalosci Boga, jego milosci i hojnosci, nieustannego wsparcia jest wielka laska, nawet jesli przykrywana jest ciagle ciezarem codziennych trudnosci. Czasami mysle sobie i smutno mi z tego powodu, jestem tak mocno zaangazowana w rzeczywistosc (o tylu sprawach musze pamietac, tyle rzeczy zrobic) i czuje na sobie ciezar odpowiedzialnosci, ze zapominam o tajemnicy obecnosci Chrystusa. Zapominam, ze zawsze i w kazdym momencie moge Go zaprosic, bo przeciez jest w gotowosci.
    To co piszesz o modlitwie za innych (i tym co mowi Twoj spowiednik) jest tak proste i prawdziwe. Rzeczywiscie modlitwa zupelnie odmienia nasze postrzeganie, dodalabym tylko ze oprocz laski patrzenia z miloscia na bliznich, otrzymujemy laske patrzenia z miloscia na samych siebie, czego mnie samej bardzo brak.
    Dziekuje Ci za wsparcie i taki piekny post.
    Pamietam i wspieram.
    Usciski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s