Płacz i złość

Zwykły wpis

Dziś na facebookowym profilu Roku Janusza Korczaka taki obrazek:

Bardzo prawdziwe słowa. I bardzo na czasie.

Miałam ogromną tolerancję na płacz Ani, gdy była malutka. Żadnego „nie wolno płakać” czy „nic się nie stało”, natychmiastowa reakcja.

Z czasem bywało gorzej.

A ostatnio, ze wstydem przyznaję, że mam dość i kilka razy wręcz zasłaniałam Jej buzię, żeby Ją uciszyć…:-( Taki wściekło-zezłoszczony płaczo-pisko-wrzask, jaki ostatnio często rozbrzmiewa w naszym domu, doprowadza mnie do mega złości. Nie wiem, czemu aż tak nie mogę tego znieść, ale autentycznie znieść nie mogę. Podobnie jak płaczo-jęko-marudzenia, gdy skądś wracamy i Ania (twierdzi, że) nie ma już siły iść. Ja nie mam ideowo nic przeciwko noszeniu trzylatki. Ale fizycznie nie jestem już w stanie nosić dalej niż kilkadziesiąt metrów. A dziś na przykład trzeba by było prawie kilometr od autobusu, do tego z torebką i hulajnogą, w upale. Więc szłyśmy, ja niosłam hulajnogę i niemal ciągnęłam (tak, wiem, też źle) szlochającą Anię.

Wierzę, że Jej łzy mówią o autentycznych potrzebach, że Jej złości wyrażają prawdziwe cierpienie, nie dopatruję się manipulacji ani nic w tym rodzaju.

Ale nie radzę sobie z tymi dźwiękami przy takiej częstotliwości, jaką mają od kilku dni…:-(

Reklamy

13 responses »

  1. Za tą złością kryją się konkretne potrzeby. Niezaspokojone potrzeby. Jak będziesz wiedzieć jakie to myšlę, że łatwiej będzie Ci znaleźć rozwiązanie, które będzie bezpieczne dla was obu. Warto nie skupiać się na złości, lepiej na potrzebach. Trzymam kciuki.

    • Dzięki. niby to wiem, tzn. to, że kryją się za tym moje niezaspokojone potrzeby. Ale które? Ogólnie mam ostatnio jakąś fazę na „swoje własne życie”, „trochę świętego spokoju”, „możliwość zajęcia się swoimi sprawami nie tylko wtedy, gdy dziecko śpi” – to mogą być te potrzeby. Ale jak próbuję je zaspokajać, to mam wrażenie, że Ania jeszcze bardziej nerwowa i walcząca o moją uwagę… więc mam tylko coraz większe poczucie winy.

    • Potrzeby,potrzeby… ja doskonale wiem,jaką potrzebę ma mój synuś, gdy ryczy jak opętany bo nie zamierza umyć zębów,a już widzę,że przez szanowanie jego potzreby niezależności w tym zakresie robi mu się na ząbkach żółty osad. Doskonale go rozumiem,gdy marudzi i kładzie się na chodniku bo jest zmeczony-też jestem. Ale jakoś muszę go dotransportować do domu ze sklepu, bo nikt mi nie pomaga, a mam jeszcze niemowlę we wózku. Płakać mi sie wtedy chce ze złości,bo też mam potrzeby,ale nikt nigdy mnie o nie nie pytał.Córcia też ma potrzebę-bliskości.Znikam w ubikacji i ryk rozlega się taki,jakby ktoś ją obdzierał ze skóry.Nie potrafię wtedy z czułością,no nie potrafię… wolę się na 5 minut zamknąć w kiblu i zatknąć uszy!!!:(

  2. zastanów się love is patient co byś chciała najbardziej? Dlaczego tak bardzo irytuje Cie ten placz? Mozesz sie zdziwic odpowiedzi na to pytanie: ja czasem odkrywam ze kloce sie z mezem krzycze bo rozmowa z kims sprzed kilku godzin nie przebiegla po mojej mysli: zignorowalam wyrazenia wlasnej potrzeby/zaspokojenia wlasnej potrzeby tylko po to, aby sie z tym kims nie poklocic..
    Zastanow sie rowniez czego najprawdopodobniej pragnelaby Twoja cora?
    Moze byla zmeczona i chciala jedynie abyscie usiadly i odpoczely? chciala loda? chcicla zebys ja uslyszala (kojarzysz Tomasa Gordona?)

  3. A może… dźwięki pewnej częstotliwości zwyczajnie SĄ drażniące (łagodnie mówiąc)
    Płacz i marudzenie dziecka wynika z prawdziwych emocji i potrzeb, ale to już ten wiek, kiedy powoli zaczynamy się uczyć świadomego sposobu wyrażania swoich potrzeb – powoli, ale jednak…
    Pozdrawiam mądrą i waleczną!

    • Dokladnie… wiadomo,niemowle nie potrafi inaczej wyrazic potrzeb,totez normalny czlowiek potrafi sobie poradzic z jego placzem i opanowac negatywne odczucia… trzylatek potrafi juz powiedziec o co mu chodzi wiec jak steka pol dnia to skala by sie zdenerwowala;/ tez mam trzylatka,nie zeby czesto ale jak marudzi porykujac i piszczac bo np. chce pic zamiast mi o tym powiedziec,to czasami musze na prawde policzyc do 10…

  4. Dlaczego piszesz o mnie i J.? 😉
    A tak poważnie – dziękuję, bardzo dziękuję za ten wpis, bo sama przez jakiś czas myślałam, że jestem okropną matką – bo wrzasnęłam czy szarpnęłam. Identycznie zastanawiałam się jak to jest, że 3 lata temu nawet nie pomyślałam o złoszczeniu się na J., a dzisiaj mam ochotę zamknąć go w pokoju i odpocząć. 😦
    Ale przeszło – mi, jemu. Ten etap minął (albo jest w chwilowym zawieszeniu) – odpoczęliśmy na wakacjach, J. się wyciszył i jest fajnie.
    Ani (i Tobie) też minie. Pozdrawiam. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s