Krecik nie żyje

Zwykły wpis

Znalazłyśmy w parku martwego kreta. No więc przyszło nam porozmawiać o śmierci.

Dlaczego krecik nie żyje, czy był chory, czy jest smutny, czy go boli. Dlaczego zwierzątka umierają. Powiedziałam Ani, że wszystko: rośliny, zwierzątka, ludzie umierają. Zapytała, czy z głodu, co uświadomiło mi, jaką głupotą było z mojej strony mówić przy Niej: „Umieram z głodu”…

My także kiedyś umrzemy – powiedziałam Ani. Nie była przestraszona, choć wyraźnie żal jej było krecika, który się nie ruszał. No i właśnie. Nie wierzę w to, że można wychowywać bez fundamentalnej decyzji co do tego, czy przekazuje się wiarę, a raczej: jaką wiarę. Powiedziałam Jej, że jak umrzemy, to spotkamy Pana Jezusa. Na pytanie „dlaczego?” dałam radę łatwo odpowiedzieć: „Bo On wygrał ze śmiercią”. Ale kolejne pytanie: „Dlaczego?”… Jak umiałam, powiedziałam o tym, że nie walczył o swoje życie, tylko pozwolił, by Mu je odebrano, bo tak nas kocha. I że odzyskał swoje życie.

Na dziś wystarczyło.

To wielkie przeżycie mówić Dziecku o tym, co najważniejsze.

Reklamy

5 responses »

  1. piękne. dziękuję, zapamiętam sobie i powtórzę, gdy przyjdzie moja kolej, bo z teologii w wersji dla dzieci (i nie tylko) jestem noga…

  2. Jeśli to Ty jesteś tą dziewczyną od wierszy na blogu pewnej pani teolog to z przyjemnością poczytałabym właśnie te wiersze. Są fajne, bezpretensjonalne, zapadają w pamięć i serce.

  3. Kiedy byłam małą dziewczynką, moja koleżanka na koloni złamała rękę i musiała wcześniej wrócić do domu. Było jej szkoda i płakała. My też płakałyśmy. Pomogłyśmy jej pakować walizkę, a ona siedziała obok i uśmiechała się coraz bardziej. Powiedziała, że właściwie to się cieszy, że już wraca. Że tęskniła. Już nie myślała o tym co tutaj. Ani o tym, że coś traci.
    Potem straciłam kogoś bliskiego i przypomniałam sobie tę historię. Pomyślałam, że nasze życie tutaj jest jak wyjazd z domu. Tam ciągle ktoś na nas czeka. I chociaż złamana ręka boli, i rozstania bolą, to w końcu wracamy gdzieś, gdzie ktoś nas otoczy ciepłą troską. Wracamy do domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s