Zmiana tempa

Zwykły wpis

To chyba największa zmiana w życiu kobiety, która staje się matką. No dobrze, nie lubię uogólnień. Na pewno w moim życiu.

Parę tygodni temu Koleżanka, która nie ma dzieci, a pracowała jako niania, zapytała mnie, co mnie najbardziej zaskoczyło w byciu mamą. Długo myślałam. No i dziś odpowiedziałabym, że nie spodziewałam się, że życie może tak bardzo i na tak długo zmienić tempo.

Najpierw w ciąży – zwłaszcza leżącej. Najdłuższe miesiące życia.

Potem nie wiadomo kiedy, tak szybko płynące dni i tak długo się ciągnące nocne karmienia.

Przerywany sen. Nawet gdy Ania śpi, to ja i tak się budzę i czuwam.

Dostosowywanie planów do dziecięcej potrzeby drzemki, pory chodzenia spać, karmień, lepszych i gorszych chwil dnia.

Mycie na tempo.

Mnóstwo, mnóstwo mniejszych i większych zmian w zarządzaniu czasem.

Ale jedna zmiana jest w tym wszystkim największa – że to jest przestawienie się na cudzy zegarek. I to jest, moim zdaniem, jedna z największych spraw macierzyństwa. To, jak sobie z tym poradzisz.

Ja bardzo, bardzo długo się szarpałam. Owszem, działałam według cudzego zegarka, ale z poczuciem krzywdy, straty, niecierpliwością, wyliczaniem czasu… Przekonana, że po swojemu byłabym teraz kimś lepszym, osiągnęła więcej, zrobiła tyle rzeczy sprawniej, lepiej, w ogóle zrobiła.

A jednak w tym także może być łaska. Błogosławieństwo.

Nigdy nie miałam tak wiele czasu, by być ze sobą. Zdałam sobie ostatnio sprawę, że – mimo zmęczenia brakiem snu, ciągłą uważnością itp, to tak naprawdę jakby ciągła konfrontacja ze sobą, ale i okazja do przygarniania się z miłością.

Rzeczywiście, nauczyłam się znacznie głębiej rozumieć i siebie, i innych. Nauczyłam się, że to, jak bardzo się szarpiemy, nie musi mieć przełożenia na efekty. Że one często przychodzą spoza nas. Że tyle może nas pozytywnie zaskoczyć, jeśli odpuścimy i nie działamy panicznie.

I naprawdę, w tym całym moim macierzyńskim pogmatwaniu, pełnym niepokoju (zwłaszcza w ciąży) i frustracji (głównie po porodzie, przy długich karmieniach, licznych pobudkach, wstawaniu i zabawach od 4 rano) naprawdę odnalazł mnie ON. I dostosował się do mojego dziwnego, nierównego tempa. I pokazał, że może zbawiać także według tego dziwnego zegarka, według którego funkcjonuję. Jeśli tylko przyjmę w pokoju serca to, że nie muszę, nie powinnam nerwowo manipulować wskazówkami.

Advertisements

One response »

  1. Pingback: Nie mój rozkład dnia, ale moja miłość | Bliska Wiara

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s