Chluba tramwajów

Zwykły wpis

A wczoraj znów miałyśmy coś w rodzaju Dnia Ślimaka. Święto – więc nie pracowałam (Mąż niestety tak od rana do wieczora). Jako że Ania od niedawna nie ma już potrzeby drzemki w południe (czasem śpi po południu, ale też nie zawsze), można jechać do kościoła choćby i na 12. I tak też było wczoraj.

 

Od rana leniwie, spokojnie, bez poganiania. Trochę pooglądałyśmy razem MiniMini, trochę pobawiłyśmy się, trochę pobyczyłyśmy. Potem spokojnie i bez pośpiechu na tramwaj. Potem pokazałam Ani kawałek Procesji na Rynku i wygłosiłam mini-katechezę eucharystyczną (skutkiem czego Ania domagała się w kościele „małej Komunii dla dzieci” – ma rację!). Potem lody. Spacer po Plantach. Msza u dominikanów. Obiad w knajpie wegetariańskiej. Fontanna Fortepian Chopina na Plantach. Gonienie gołębi. Tramwaj powrotny. Plac zabaw. Dom. Drzemka. Plac zabaw. Powrót Taty…

No i Ania została chlubą tramwajów. A raczej starszych pań tymiż tramwajami podróżujących.

Najpierw jakoś tak się złożyło, że zaczęłam konwersować z elegancką starszą panią jadącą tak jak my na Rynek. Ania siedziała mi na kolanach i zajmowała się sobą, a potem zaczęła też gadać (tylko ze mną). Pani była w szoku, jak Ona pięknie mówi:-) To akurat fakt. Nasze dziecko jest rozwinięte lingwistycznie do granic mojej wyobraźni, a nawet bardziej. Może wyjaśnię, bo jak powiedziałam to koledze, to zaczął pytać, czy uczę Ją już angielskiego i jak idzie. A to nie o to chodzi. Czasem gadam do Ani po angielsku dla zabawy, śpiewamy sporo piosenek angielskich. Ale nie traktuję tego jako naukę języka. Natomiast Ania ma ogromne zamiłowanie do zabaw słownych, fleksyjnych, słowotwórczych (tworzenie zdrobnień i zgrubień, np. „Ale wielkie piechy idą” – o psach). Rymuje! Układa wierszyki (zwykle białe, ale czasem jakiś rym się znajdzie). Wymyśla nowe słowa, niektóre twierdzi, że są po angielsku (i faktycznie mają odpowiednią intonację i brzmienie). No, jest tu naprawdę niezwykła.

W drugą stronę Ania wpadła w tryb megasłodziaka. Nie jest to u Niej częste, ale wczoraj kazała mi się całować chyba więcej niż przez całe dotychczasowe życie, głaskała mnie, tuliła itp. w tramwaju (a wcześniej kościele, a potem domu). Babcie wokół były zachwycone. Do tego śpiewała różne warianty „Let’s pat and clap”. No, reklama dzieciństwa;-) Jedna z pań powiedziała: „Ależ ma pani radosne dziecko”. No bo mam.

Ale jestem przekonana, że ceną radości jest też smutek albo złość. To znaczy, jak ktoś okazuje uczucia swobodnie, to okazuje wszystkie (chyba?).  Ania jest równie wyrazista w ekspresji emocji znacznie trudniejszych dla otoczenia. Ufam, że to dobrze dla Niej. Że będzie się uczyć, jak to robić, aby nie ranić innych, ale też nie oczekuję, że nie będzie nic okazywać po to, aby nie sprawiać kłopotu.

Swoją drogą dowiedziałam się od Mamy innej dziewczynki, chodzącej z nami na zajęcia adaptacyjne, że Ona, choć nie ma żadnego problemu z wychodzeniem Mamy z zajęć i w ogóle wydaje się nie przejmować, to przez sen ostatnio ciągle pyta, gdzie jest Mama. Innym razem bardzo płakała po zajęciach i przespała całe popołudnie (choć tylko raz). A więc wszystkie dzieci przeżywają. Moje przeżywa bezpośrednio, od razu. W domu potem inicjuje tylko odgrywanie scenek, jak Mama borsuk idzie do pracy, a mały borsuk płacze, a potem po niego przychodzi i idą do restauracji na obiad;-) Albo do domku. Albo jak borsuk bawi się na placu zabaw i nie chce, by mama pilnowała. Ania ostatnio też zmieniła tryb. Dawniej upewniała się: „Pilnujesz mnie?”, a teraz woła: „Będę się wspinała, ale bez pilnowania!”:-)

Ewidentnie najróżniejszymi strategiami próbuje sama sobie pomóc i bardzo mnie to cieszy.

Reklamy

5 responses »

  1. Wiesz, po lekturze tego wpisu naszła mnie taka refleksja, że chciałabym umieć obserwować swoje reakcje, emocje, zachowania w taki sposób jak Ty obserwujesz Anię 🙂 I tak z boku stwierdzić z czego to wszystko wynika i dokąd prowadzi… Przydałoby się przydało 😉

    • Myślę, że się da. Ale to ciągła nauka. Trochę pomaga mi (zrozumieć mnie samą, ale i Anię, i innych) przebyta kiedyś psychoterapia, ale bardziej po prostu uważna obserwacja bez oceniania. No i trochę jednak wiedza z mądrych książek o dzieciach głównie:-) I doświadczenie życiowe trzydziestolatki;-) Wszystko przed Tobą:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s