Dalej ciężko

Zwykły wpis

No, chyba potrzebuję napisać, choć coś w głębi mówi mi, że narzekać nie wypada, że trzeba trzymać fason.

Ale jest mi ciągle bardzo ciężko. Ania ma od paru dni znów gorszy czas i jestem w stałym napięciu. Jasne, są chwile, kiedy da się dogadać i można nawet dobrze się bawić.

Niestety jest też dużo, za dużo jak dla mnie, chwil, kiedy czuję się przeciążona Jej płaczem, lękami, krzykiem. Dziś w czasie zabawy nawet Miś Puchatek (Ania) krzyczał na Prosiaczka (ja), który przyniósł mu miseczkę miodku: „Nie trzeba mi przynosić, nie potrzebuję pomocy, sam sobie przyniosę”…

 

Nie, nie, nie przeszkadza mi samodzielność. Zresztą przeplatana z wielką niesamodzielnością i zabawami w „mełego dzidziulka, który nic nie umie”.

Przeszkadza mi to, jak łatwo Anię ostatnio wyprowadzić z równowagi.

Przeszkadza mi temperatura emocji… i to bycie w ciągłym napięciu… Udaje mi się to napięcie rozładowywać, ale nie we mnie.

Ciekawe, Ania jak dostała dziś totalnej furii prosiła mnie: „Ty mnie uspokój”. Więc głaskałam Ją i pokazywałam, jak głęboko oddychać i głośno wypuszczać powietrze… Bardzo się to Jej spodobało i zadziałało. Ale ile mogę mieć pomysłów w trudnych chwilach? Ile takich dni mogę znieść?

Do tego jeszcze wielofunkcyjność. Kiedyś łapałam chwilę oddechu, jak Ania oglądała kreskówkę w telewizorze – ostatnio oczekuje, by siedzieć z Nią, oglądać  z Nią i jednocześnie opowiadać o „małym dinozaurze bezpłytkowym” (bardzo określony scenariusz) i bawić się Prosiaczkiem i Misiem, którzy się wspinają…

Łapałam też oddech, gdy spała w dzień, ale już coraz rzadziej śpi. A w nocy śpi moim zdaniem za krótko.

Więc chwilę dla siebie tak trudno mi znaleźć. I ciągle trudno znaleźć czas na pracę. Więc nawet w wolnych chwilach nie mam poczucia, że mam prawo odpocząć.

A bardzo tego potrzebuję.

Reklamy

One response »

  1. Hm…wpisałaś się w mój dzisiejszy post. Trochę 🙂 I w to o czym piszemy na forum. Bardziej 🙂
    Myślę, że dzieci krzyczą są tak przerażone, spanikowane i osamotnione, że tylko to im pozostało. Wiem jak może być trudno. Mamy taki etap za sobą i być może także przed sobą (Zo jest wrażliwym dzieckiem). Trudno mi było wtedy oddychać. Nic nie działało. Nic poza byciem z Zo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s