Monthly Archives: Maj 2012

Moja mała roślinka

Zwykły wpis

Wspaniałej książce „Dziecko z bliska” Agnieszki Stein (zachwalam ją ostatnio w każdym wpisie zupełnie bezinteresownie, a szczerze) zawdzięczam porównanie wzrastania dziecka do rozwoju rośliny. Nie, żeby ona pierwsza na to wpadła, to porównanie jest dość oczywiste („rośnie”, etc), ale zarówno książka, jak i teksty Agnieszki w różnych miejscach w Internecie dobrze mi unaoczniły tę metaforę. I widzę, jak cudownie pasuje do Ani.

Pozwolę sobie na cytat:

Brzoskwinia to brzoskwinia. Dobra lub zepsuta. Choćby nie wiem jak się starać, to nie będzie z niej pomidora. Read the rest of this entry

Załamka – ale i sporo współczucia (niestety znów o klapsach)

Zwykły wpis

Lubię patrzeć na statystyki mojego bloga, zwłaszcza na to, z jakich krajów mnie czytacie, które wpisy są najpopularniejsze, no i miło patrzeć, że już tyyyle (8865) wejść odnotowałam, nie spodziewałam się nigdy być tak popularną blogerką. Ale coraz bardziej załamuję się, czytając, jak to ludzie trafiają do mnie z googla, szukając odpowiedzi na pytania: „jak sprawić lanie”, „jak mocno dać klapsa”, etc, etc. Read the rest of this entry

Dzień Ślimaka

Zwykły wpis

Dzisiaj Ania pospała rekordowo długo (do 7:50 mniej więcej, nie licząc pobudki o 4:30), więc żeby zdążyć na zajęcia adaptacyjne, na które jeździmy dwa razy w tygodniu, musiałybyśmy strasznie się spieszyć.

Zapytałam, czy chce jechać, powiedziała, że chce, ale żebym dzisiaj Jej nie zostawiała, tylko z Nią tam cały czas była. Zgodziłam się. Wyjaśniłam, że jest późno i musimy się sprawnie zebrać i zaraz jechać, a Ania (jak można się było spodziewać) nie chciała jeszcze się spieszyć, bo chciała „pogadać kaczkami”.

No więc zmieniłam plan i zaproponowałam Ani, że dziś robimy Dzień Ślimaka – nie będziemy robić żadnych planów, spieszyć się ani poganiać. Szczerze mówiąc, jestem podekscytowana tym pomysłem:-) Read the rest of this entry

A jednak…

Zwykły wpis

Są takie dni, kiedy czuję przede wszystkim pokój i zachwyt. Właściwie to ten zachwyt rodzi się tylko w pokoju, bo warunkiem koniecznym jest przestać doszukiwać się potencjalnych problemów, a popatrzeć świeżym okiem i bez prób oceniania (w moim przypadku siebie samej jako matki).

Dziś czułam ten pokój i zachwycałam się co i rusz. I przypomniała mi się cała masa niedawnych sytuacji, w których moja Córka mnie zadziwiała i zachwycała. Read the rest of this entry

Nieopłacalność Rodzicielstwa Bliskości

Zwykły wpis

Dobrze… chyba tak roboczo mogę nazwać moje ostatnie zmartwienia i niepokoje. Po wczorajszym spotkaniu z Agnieszką Stein na Dniach Korczakowskich i po rozpoczętej lekturze jej książki „Dziecko z bliska” (jest super!), udało mi się dojść, że to ten syndrom mnie dopadł. Read the rest of this entry

Troski

Zwykły wpis

Wiele ich ostatnio. A raczej znalazły do mnie jakiś przystęp i dopadły. Różne. Większość o macierzyństwo i wychowanie, ale też o własne życie i drogę.

Tak, miałam nie lękać się, tylko wołać do Pana. No, próbuję, jak nie zapominam.

Ale jednak… Może przejdą, a jak nie, to pewnie napiszę więcej. Na razie jednak jestem zagoniona i zagubiona.

Statystyki dla ludzi o mocnych nerwach

Zwykły wpis

Popatrzyłam sobie, czego szukają ludzie i według googla znajdą na mojej stronie. Trochę się można pośmiać, ale więcej załamać…

Ulubione zaznaczam tłustym drukiem.

A które się Wam najbardziej podobają?

Gdybym miała wybrać jedno, to chyba „radom gdzie można kupić nakręcaną mysz” Read the rest of this entry