Zachwyty

Zwykły wpis

Ostatnio wiele we mnie niepokoju. Czuję, jakby w życiu mojej Córki zaczął się nowy etap, na który nie jestem gotowa jeszcze. Ewidentnie boję się coś zepsuć i prześladuje mnie poczucie winy. Kiedy dziecko się rodzi, wydaje się nam (a przynajmniej mi się wydawało), że można będzie nie popełnić żadnych błędów, a jak już to malutkie i wszystko się potem wyprostuje. A teraz, kiedy moja Ania ma już ponad 2,5 roku i swoje przyzwyczajenia, rutynę, nawyki, to wiem, że wiele rzeczy wcale nie byłoby teraz łatwo zmienić. I winię się, że nie je tyle warzyw, ile powinna, że ogląda TV, że to i tamto, sporo tego.

Może to jeden z powodów, dla których ostatnio nie piszę.

Ale dziś stwierdziłam, że zamiast się dręczyć i analizować swoje zaniedbania, napiszę o zachwytach. Bo moja Córka zachwyca mnie ostatnio nieustannie.

Dziewczyna ma gadane. Zastanawiam się, czy my naprawdę aż tacy zabawni jesteśmy i to od nas przejęła, czy to Jej własna inicjatywa. Parę tekstów z wczoraj i dziś:

  • „Tato, muszę z Tobą trochę pooglądać na komputerze, bo to pomoże.” – Na co – pyta Mąż. „Na wyzdrowienie”.
  • „A może usiądziemy wszyscy przy dużym stole i będzie jeszcze zabawniej?”
  • „Mamo moja droga…”
  • „Mogę pomóc Ci w czymś, Tata?”

Ma talent do poezji. Dwa wierszyki z tego tygodnia:

„Płynie mama kaczka i jest piękna i skaczna”

„Jestem mały bociek, aż przewracam się na boczek” (ilustrowane choreografią)

Ma komentarz do wszystkiego, genialnie relacjonuje, co robimy: „Jechałeś na lowelku i nagle bum, i koło odfrunęło i musiałeś prowadzić lowelek” (no coś w tym stylu;-)…). „Tata, powiedziałeś „cholela”? A co to jest cholela? Cholela powiedziałeś, hihi”.

Ma dużą świadomość istnienia różnych języków i bardzo Ją to bawi, wymyśla samodzielnie, jak co będzie po angielsku, każe mi mówić: „Ja Ci będę podawała kredki, a Ty, Mama, mów „fenkum”…”:-) Jak ma schodzić ze schodów, prosi: „Gadaj tak soło [=wesoło]: „Kam dałn, kam dałn”…;-)

No, soło nam jest. Trudno to opisać, na żywo jest jeszcze weselej. I to są chwile, kiedy czuję tylko radość, a nie niepokój. I bardzo potrzebuję takich chwil.

Jeszcze coś. Napawam się zdaniem mojego Taty: „Ania traktuje życie jako jedną wielką rozrywkę i to Wasza zasługa, bo Jej tyle radości z prostych rzeczy zapewniacie”. Nigdy tak nie pomyślałam, ale cieszę się:-) [Choć nie lubię słowa „rozrywka”, bo pamiętam o Halikowej opinii jak to rozrywka zastępuje prawdziwą radość. Myślę jednak, że Tata użył tego słowa w innym znaczeniu, zwłaszcza że kontekst był taki, że namawiałam Anię do zdejmowania nam skarpetek…;-)…]

Reklamy

3 responses »

  1. Poczucie winy,skąd ja to znam…. Ale jedyne co można zrobić,to… nie dopuszczać do siebie tego typu mysli. Uświadomiłam sobie,że najważniejsze to kochać a reszta się ułozy?Nie zjadło marchewki?trudno,chodźmy na spacerek,to także zdrowie:) pozdrawiam i jak zawsze trzymam kciuki:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s