Monthly Archives: Marzec 2012

Wakacje

Zwykły wpis

Nie porzuciłam bloga! Po prostu już drugi tydzień jesteśmy na urlopie i chyba naprawdę odpoczywam, skoro zupełnie nie mam głowy do napisania czegoś mądrego.

Chyba pierwszy raz od dawna więcej przeżywam i doświadczam niż jestem w stanie objąć myślą i wysłowić. Zdaje się, że to dobrze.
Ale po weekendzie planuję wrócić do normalności, także blogowej.
I wtedy spróbuję Wam napisać o mojej dzielnej Podróżniczce i Dyplomatce:-)

Reklamy

„On, który własnego Syna nie oszczędził…”

Zwykły wpis

Drżą mi mentalne ręce… Bo strasznie chciałabym napisać Wam o moim odkryciu, a jednocześnie nie wiem, jak. Na tym temacie poprzewracali się najwięksi, z Anzelmem na czele. A mnie ostatnio wydaje się, że coś wiem i chciałabym spróbować to ująć w słowa. Znów „teologia rodzicielska” dała mi jakiś wgląd w wielką teologię… Tak mi się zdaje, ale wiem, jak trudno to ubrać w słowa, skoro to zaledwie intuicja. Nie podpalajcie więc stosów. A niezainteresowanych teologią przepraszam, bo to nawet nie odrobina, ale cała masa teologii. Jeśli jednak zechcecie przeczytać, bardzo to doceniam. Read the rest of this entry

Jezus, cierpliwość, doskonałość i co to ma do dzieci

Zwykły wpis

Jak może widzieliście, wrzuciłam wczoraj wieczorem wpis z długim cytatem średniowiecznego autora o cierpliwości Jezusa. Podziwiam, jeśli przeczytaliście go bez zniechęcania się, ja osobiście mam problem z kwiecistymi opisami, takimi jak na początku tekstu. Jeśli brakło Wam cierpliwości, zerknijcie może teraz (wytłuściłam to, co dla mnie najistotniejsze).

Zachwyciło mnie w tym tekście tak ścisłe powiązanie miłości braterskiej i miłości nieprzyjaciół: żeby spocząć doskonalej w słodyczy miłości bratniej, trzeba objąć ramionami prawdziwej miłości także i nieprzyjaciół.

Długo wydawało mi się bowiem, że to dwie zupełnie różne miłości. Przyjaciół kochamy za coś, a nieprzyjaciół mimo czegoś. Zgadza się? Read the rest of this entry

Cierpliwość na wzór Jezusa

Zwykły wpis

[Cierpliwość na wzór Jezusa (długi cytat bez komentarza póki co) – pomyślałam, że warto wrzucić, a później się głębiej nad tym zastanowię. Takie późnowieczorne odkrycie z dzisiejszej Godziny Czytań (której nota bene nie odmówiłam w ramach dzisiejszej niechęci do wszystkiego…)]

Z dzieła św. Elreda, opata, Zwierciadło miłości
(księga 3, 5)

Miłość braterska ma brać przykład z Chrystusa
Nic nas tak nie pobudza do tego, byśmy kochali nieprzyjaciół, co stanowi szczyt miłości bratniej, jak wzruszające rozważanie przedziwnej cierpliwości Chrystusa, dzięki której ten „najpiękniejszy z synów ludzkich” wystawił swoje pełne wdzięku oblicze na oplwanie przez bezbożnych. Oczy zaś swoje, które władczym spojrzeniem ogarniają cały świat, wydał na zasłonięcie przez niesprawiedliwych. Plecy swe wystawił na biczowanie, a głowę budzącą trwogę wśród wrogich potęg i mocy poddał kłującym cierniom. Sam siebie skazał najpierw na zniewagi i obelgi, a potem zniósł cierpliwie krzyż, gwoździe, włócznię, żółć i ocet, we wszystkim łagodny, cichy i spokojny. Read the rest of this entry

Chyba powinnam sama sobie sprawić lanie!

Zwykły wpis

No, przynajmniej gdybym podzielała optykę niektórych rodziców czy wychowawców.

Bo okropna dziś jestem. Dogadać się ze mną ciężko. Rano pokłóciłam się z moją Córeczką, bo Ona koniecznie chciała wstawać (a najlepiej na rączki od razu), a ja potrzebowałam jeszcze chwilę poleżeć. Wściekła byłam… No i okazało się, że po chwili to się zesikała i to tak, że znów materac zmókł… Trzeba Jej było posłuchać i na wezwanie udać się wspólnie do łazienki… Ech… Z drugiej strony szkoda że nie ma chęci sama iść. Wieczorem zarządza, że idzie sama na nocnik i świetnie sobie radzi, a rano no to najlepiej na rączki… Ciężko. No ale pokłóciłam się, niegrzeczna byłam. Klaps dla mnie.

A dalej? Read the rest of this entry

Co zamiast klapsa? (1)

Zwykły wpis

Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli się ze mną podzielić uwagami po tym, co napisałam o klapsach – zarówno tu na blogu, jak i poza. Dziś szczególnie zainspirował mnie komentarz Jojo, która (płeć zakładam na podstawie emaila, przepraszam, jeśli błędnie) pisze:

„Zgadzam sie, zgadzam i jeszcze raz zgadzam z autorem, ALE jestem zmeczona wymadrzaniem sie niektorych rodzicow na temat tego, ze nie bija dzieci i krytykuja tych co to robia. Bicie dziecka jest efektem frustracji rodzica, ktora ma jakis powod WIEC moze zamiast krytyki szanowni blogerzy moze napiszcie jak sobie radzicie z chwilami frustracji, a jesli ich nie macie to sie nie zajmujcie tym, bo widocznie nie macie na tyle doswiadczenia rodzicielskiego by zajmowac sie wyrazaniem opinii na ten temat. Jest cala masa rodzicow, ktora ma bardzo niesforne dzieci i sobie z tym nie radzi. Mysle, ze byliby wdzieczni za porady a nie krytyki. Pozdrawiam” Read the rest of this entry