Monthly Archives: Luty 2012

„Rodzicielstwo bez przemocy” Claude Didierjean-Jouveau

Zwykły wpis

Mnie ten tytuł nieco zniechęca, a Was? Gdybym dostała taką książkę, zastanawiałabym się, czemu ktoś zakłada, że miałabym uprawiać „rodzicielstwo z przemocą”. Gdybym to ja była autorką, poszukałabym bardziej pozytywnego tytułu, mówiącego nie „bez” czego, ale jakie, z czym… „Rodzicielstwo z szacunkiem”, „Delikatne rodzicielstwo”, „Przyjazne rodzicielstwo”, a może właśnie tu pasowałoby najlepiej „Rodzicielstwo bliskości”? Może ktoś miałby lepszy pomysł, w każdym razie mnie tytuł nie odpowiada.

Mimo tych zastrzeżeń, ze wszystkich książek z serii Rodzicielstwo Bliskości wydawnictwa Mamania (ok, nie miałam w ręku tej o porodzie, więc nie wiem) ta wydaje mi się najbardziej godna polecenia – zwłaszcza jako prezent dla oczekujących narodzin dziecka. Read the rest of this entry

Reklamy

No to co stoi za moją wściekłością?

Zwykły wpis

Pisałam dziś rano o słuchaniu. Także o słuchaniu siebie i swoich trudnych emocji. No i mam za swoje – muszę się teraz wsłuchać.

To się stało niespodzianie. Dzień był miły. A wieczorem pewna sytuacja z Anią (nie chcę wdawać się w szczegóły) mnie przerosła. Obiektywnie patrząc, bywało do tej pory wiele, wiele innych, które mogłyby mnie bardziej zdenerwować. Parę razy traciłam zimną krew. Ale nigdy tak jak dziś. Dziś poczułam się tak wściekła, zraniona, oszukana… przez coś, co tak naprawdę chyba nawet nie za bardzo od Ani zależało. Domyślam się, że miałam za duże oczekiwania na Jej możliwości rozwojowe i niemożność uznałam za świadomy i dobrowolny wybryk. W dodatku wzięłam go do siebie jak nigdy wcześniej. Dlaczego? Read the rest of this entry

„Matka siedzi z tyłu”

Zwykły wpis

Nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem tego kultowego cytatu, który zainspirował niniejszy wpis, już w tytule. Ale dla jasności dodam, że będzie o (nie)zadręczaniu się tym, co nie jest, a tylko być może albo nawet mogło by było być. Read the rest of this entry

Cierpliwe poznawanie

Zwykły wpis

Najpierw będzie cytat bez źródła (zdradzę poniżej):

Dziękuj więc za to, co otrzymałeś, i nie smuć się z powodu obfitości tego, co pozostało. To, co osiągnąłeś i zabrałeś, jest już twoją własnością, a to, co zostało, również czeka na ciebie. To, czego nie mogłeś z powodu słabości otrzymać natychmiast, otrzymasz później, jeżeli wytrwasz. Nie chciej nierozważnie od razu zrozumieć to, czego w ten sposób pojąć się nie da, ani też nie odstępuj w swoim lenistwie od tego, co jedynie pomału można osiągnąć.

Read the rest of this entry

Odrobina teologii o poranku. O zaufaniu c.d.

Zwykły wpis

Discmaimer: Tak na wszelki wypadek ostrzegam w tytule, jak ktoś nie chce, niech nie czyta. Powinnam ostrzec także dlatego, że to skutki moich przemyśleń o zaufaniu i jego braku –  z kiepsko przespanej nocy.

Swoją drogą jest kilka rzeczy, których w byciu mamą nie cierpię najbardziej (a tak właściwie trafniej byłoby powiedzieć: cierpię najbardziej) i jedna z nich działa się tej nocy: nie dość, że Ania budziła się często i koniecznie potrzebowała mnie, by znów zasnąć, to jeszcze w tych krótkich przerwach między kolejnymi pobudkami śniło mi się… że nie mogę Jej uśpić!;) No ale przeżyłyśmy.

Wracając do tematu, to pomału kształtuje się we mnie jakaś „teologia rodzicielska”. Skoro może być teologia queer i cała masa innych… Nie lubię podziałów w teologii i pokawałkowania na setki dziedzin, które odrywa ją od życia. No ale faktycznie jest tak, że moje obecne życie daje mi dużo duchowych inspiracji i skłania do przemyśleń na tematy fundamentalne.

I jeszcze ostatnie zastrzeżenie: że sama dobrze wiem, że zupełnie nie umiem znaleźć adekwatnego języka do opowiedzenia tego, co bym chciała. Read the rest of this entry