Nie chodzi tylko o klapsy ani o dzieci, ale o życie

Zwykły wpis

Powróciła ostatnio dyskusja o klapsach. Od dłuższego czasu mam poczucie, że powinnam w niej zabrać głos. Mogłabym najprościej powiedzieć: „Uważam, że można i trzeba wychowywać dzieci bez bicia, a to znaczy także bez klapsów. I tak próbuję robić”. Ale wiem, że to za mało.

Tylko co zrobić więcej… Im dłużej i uważniej obserwuję ten spór, tym bardziej jestem przekonana, że tu nie chodzi o klapsy ani o dzieci. Idzie o znacznie więcej.Moim zdaniem, spór: „dawać klapsy czy nie dawać dotyczy bardzo wielu kwestii światopoglądowych, utartych przekonań, czasem świadomych, czasem nie. Przekonań dotyczących tego, jak powinny się w ogóle układać relacje między ludźmi. Przekonań o tym, jak funkcjonuje świat. Przekonań dotyczących Boga i tego, jakimi nas stworzył i w jaki sposób odkupił, i czego dla nas pragnie. Przekonań o tym, co i jak Pan Bóg objawił. Wizji tego, kim jest Jezus. Przekonań o tym, do czego ma prawo wspólnota, społeczeństwo, państwo. Przekonań o relacji między silnymi i słabymi. I jeszcze masy innych spraw.

Coś w głębi serca nie daje mi spokoju i mówi, że powinnam się tym zająć, bo może lepiej niż inni w tym sporze mogę zrozumieć argumenty tych, którzy dając klapsa widzą siebie jako przedłużenie karcącej ręki Boga. Tych, którzy postulując „karcenie” postępują w zgodzie z własnym, chrześcijańskim światopoglądem. U nas w kraju pewnie mniej ich niż w Stanach, ale to właśnie o amerykańskie, fundamentalistyczne książki wybuchł ten ostatni odcinek sporu o bicie dzieci…

Niby rozumiem, ale tym bardziej nie mogę sobie poradzić z owymi teoriami (a co gorsza, praktyką). Nie chcę odbierać nikomu prawa do nazywania się chrześcijaninem, a przecież nie mogę nijak pogodzić się z taką wizją Boga, świata i człowieka, jaka stoi za obroną bicia dzieci. Zresztą tu nie tylko o bicie chodzi, ale o cały model kar i nagród, które mają wyrwać dzieci z ręki Złego i wyprowadzić na ludzi.

I czuję się naprawdę bezradna.

Ale nie chcę taką pozostać. Może znajdę jakąś drogę. Na razie mogę dać świadectwo. Nie biję. Nie chcę bić. Mam nadzieję, że nigdy nie uderzę. Tak mi dopomóż Bóg.

Reklamy

10 responses »

  1. I dobrze: świadectwo to już jest dużo!!!! Najważniejsze, nie pozostać obojętnym, bo ci wszyscy orędownicy bicia krzyczą bardzo głośno.. W temacie, wpis z cytatem z wielkiej Astrid L., u mnie na blogu :))) Pozdrawiam!!

  2. Pamietam, ze jakis czas temu widzialam dokument na temat kar cielesnych stosowanych przez grupe Amerykanskich rodzicow, najbardziej dla mnie szokujace: chrzescijan. Domument skladal sie ze swiadectw rodzicow i starszych dzieci; rodzice wyjasniali dlaczego bija utozsamiajac swoj autorytet z autorytetem Boga, starsze dzieci bronily metod rodzicow i zapewnialy ze nie ma lepszej metody wychowawczei i…o zgrozo, lepszej metody wyrazania milosci i dodawaly ze beda bic wlasne dzieci. Nie wiem co bylo najsmutniejsze w calej tej sytuacji, chyba…wszystko, to ze bardzo czesto jest „dziedziczne”,bo bici przekonani sa ze dzieki temu „wyrosli na silnych i prawych ludzi” i tego wlasnie chca dla swoich dzieci, czy fakt, ze to ciezkie przewinienie stalo sie dla tych ludzi znakiem milosci.
    Film pokazuje zwykla codzienna sytuacje, w ktorej kilkuletni chlopiec, niespelnia polecenia mamy, w konsekwencji mama zaprasza go do pokoju, majac odrobine przyzwoitosci, za zamknietymi drzwiami wymierza kare, za pomoca drewnianej deski (specjalnie do tych celow produkowanej) kilka klapsow w posladki. Dziecko placze i jest wyraznie upokorzona, mama mowi, ze nie lubi tego robic, ale wie ze to dla jego dobra, to z milosci..
    Wydaje mi sie niemozliwym szanowac tych ludzi, nie moge szanowac ich swiatopogladu, tym bardziej tego, ze podkreslaja, ze wynika to z ich wiary w Boga, jak bardzo sie myla!
    Agnieszka Stein, w programie DDTVN, powiedziala bardzo madra rzecz, ze dziecko jest w stanie wybaczyc i zrozumiec klapsa wymierzonego w zlosci, w sytuacji w ktorej puscily nam nerwy, ale nie zrozumie klapsa ” z milosci” wymierzonego przez opanowanego rodzica.
    Postmodernistko, zgadzam sie ze tu chodzi o cos wiecej, zgadzam sie opinia jaka mamy w tej sprawie, gleboko wyraza nasz swiatopoglad, tym jak rozumiemy swiat i na jakich podstawach budujemy nasze relacje z innymi ludzmi. Wspomnialas kilkakrotnie o tym, jak to nasza relacja z dzieckiem odzwierciedla, w pewnym sensie, nasza realacje z Bogiem.
    Jak wczesniej wspomnialam, bicie bardzo czesto jest dziedziczne i to jest najwieksza tragedia, ale nie musia tak byc!
    Tak, jak Ty, bardzo czesto zastanawiam sie, co moge w tej sprawie zrobic, oprocz tego ze sama nie bije i nie karam, to w pewnym sensie jest swiadectwo, ale chce powiedziec cos wiecej. Bylam bita i jest to najbardziej bolesne wspomnienie z dziecinstwa, na usprawiedliwienie moich rodzicow moge powiedziec tylko, ze to bylo bicie ” w zlosci”. Im jestem starsza tym jasniej widze jaki to mialo i ma wplyw na nasze relacje.Z cala pewnoscia nie przysporzylo to moim rodzicow wiecej szacunku z mojej strony, bolu fizycznego nie pamietam, ale pamietam dojmujace uczucie upokorzenia, osamotnienia,odrzucenia i zlosci. Jestem przekonana, ze wlasnie bicie bardzo skomplikowalo i nadwatlilo nasze relacje, to raniace doswiadczenie. Rozumiem moich rodzicow i przebaczam im, rozmawialismy o tym jak urodzil sie moj syn, oboje stwierdzili ze w ich domach rodzinnych tak karano, ze to wogole bylo powszechne. Nie tlumaczyli sie jednak, chyba jest im wstyd.
    Oczywiscie nie mozna cofnac czasu, mozna probowac zrozumiec, naprawic i najwazniejsze, nie powtorzyc bledu.
    Jeszcze jedna sprawa, o ktorej chce powiedziec, takze w Polsce sa katolickie srodowiska w ktorych jest akceptacja (powiedzialabym nawet, promocja ) bicia jako metody wychowaczej i sa to srodowiska okreslajace sie, jakze blednie i cynicznie „ortodoksyjnymi”. Znam jednego takiego czlowieka i nie widze drogi do porozumienia, bardzo trudno przebic sie przez zaslone fanatycznych przekonan. Gleboko mnie to zasmuca i pozastawia bezradna, jak mamy byc silna wspolnota, jak mamy dawac swiadectwo, skoro istnieja miedzy nami tak glebokie podzialy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s