Wiosna – wyznania prawie trzydziestolatki

Zwykły wpis

Jedno z moich najukochańszych słów. I odczuć. Wiosna. Czuję jej zapach przez okno (wyjdę dopiero po południu, teraz korzystam z chwili samotności, gdy Mąż z Anią wybyli). Słyszę ptaki – już zapomniałam… a przecież 2 lata temu, gdy kupiliśmy to mieszkanie, ptaki poruszały nas najbardziej, co rano nie mogliśmy się nacieszyć…

Odkąd sięgam pamięcią, kochałam wiosnę. A może jeszcze bardziej to, co tak naprawdę dzieje się właśnie dziś: uzasadnione oczekiwanie na wiosnę.

Kiedy jeszcze resztki śniegu pętają się pod nogami (biorę teraz pod uwagę klimat Krakowa i okolic, tu u nas leżą nawet nie resztki, ale jeszcze miejscami zwały; w mojej młodości nad morzem takich ilości nie znałam); kiedy jeszcze za zimno na paradowanie bez kurtki, ale już kusi, by ją rozpiąć. Zwykle zbiegało się to jakoś z rekolekcjami wielkopostnymi, na które biegałam przez park… Nie potrafię się nie uśmiechać pisząc to.

Dziękuję, Wiosno, że dziś o sobie przypomniałaś. W ostatnim dniu, kiedy bez oszustwa mogę pisać dwójkę jako pierwszą cyfrę w liczbie lat.

Na tę trzydziestkę też czekam. Nie żeby z utęsknieniem. Ale ze spokojną ciekawością.

Pamiętam odcinek „Przystanku Alaska”, kiedy Meggi O’Connell miała kończyć 30 lat i przeżywała to jako makabrę. Pamiętam podobne odczucia moich Przyjaciółek.

A ja czuję się spokojnie szczęśliwie. Ostatnia dekada była bardzo intensywna. Momentami straszna. Momentami przepiękna. Dałam radę.

No, więc jutro też jest dzień. Może wiosenny już?

Na własny użytek wymyśliłam, że pierwsze 30 lat to przedwiośnie życia, więc wiosna zacznie się dopiero jutro. Przecież w porównaniu z Bartoszewskim, to ja dopiero co się wyklułam!

Advertisements

2 responses »

  1. Swoja 30 obchodzilam minionego wrzesnia. Sam dzien urodzin byl jakis taki…okropny, to wszystko wynikalo z mojej kondycji fizycznej, ktora totalnie zdominowala moje postrzeganie swiata. No ale to byl tylko jeden dzien i wyglada na to, ze odkad jestem trzydziestolatka to zaczela sie wiosna o ktorej tak madrze i pieknie napisalas. Tez pamietam ten odcinek „Przystanku Alaska” i wtedy wydawalo mi sie, ze to „tak duzo lat”! Zastanawialam sie ostatnio czy ta dekada (20-30) nie jest czesto czasem, w ktorym wyjasnia sie tyle spraw (czasem w zaskakujacy sposob) i w ktorym rzeczywiscie zaczynamy zyc NAPRAWDE, bo przestajemy byc odpowiedzialni tylko za siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s