Strach przed oceną i samotność młodej mamy

Zwykły wpis

Zacznę dziś od banału: nasze problemy z samymi sobą wpływają na to, jakimi jesteśmy rodzicami. Ja stałam się matką samotną. Nie, nie o to chodzi, że nie mam męża. Mam, bardzo kochanego. Ale stałam się samotna, bo bez towarzystwa innych dorosłych ludzi… No dobra, o co mi konkretnie chodzi?Jako wieczna kompulsywna prymuska wiecznie obawiałam się porażki czy wtopy. Choć trzeba przyznać, że jak takowa się zdarzyła (z trudem teraz wyszukuję jakowąś, ale niech będzie: totalna klapa na olimpiadzie historycznej w IV klasie LO), świat się nie zawalał. A jednak… wyrobiłam sobie strategię, oczywiście nieświadomie: nie zabierać się za nic, w czym nie mam gwarancji sukcesu. Z zewnątrz trudno to było rozpoznać, bo jednak pól do sukcesu było sporo. Ale…

Choć zawsze, odkąd pamiętam, chciałam mieć rodzinę i dzieci, to jednak doświadczenia z dziećmi nie miałam prawie wcale, nim urodziłam własne. I między innymi z tego powodu od początku czułam się mamą eksperymentalną, niepewną swoich metod i decyzji (choć obserwatorzy z zewnątrz tego nie wyczuwali), bardzo lękającą się ocen innych, zwłaszcza innych mam.

Przypomniałam sobie siłę tych uczuć, gdy przeczytałam bardzo trafny wpis w Manufakturze radości o negatywnym wpływie nuklearnego modelu rodziny na macierzyństwo, a zwłaszcza kondycję psychiczną młodej mamy, zamkniętej w czterech ścianach z maluchem. O depresję( poporodową) nietrudno.

Tak, podzielam tę opinię na podstawie własnego doświadczenia.

Ale zadałam sobie też pytanie: dlaczego nie szukałam towarzystwa innych rodziców? Albo szukałam ze zbyt małym zaangażowaniem? No i wiem, dobrze wiem: naprawdę czułam się gorsza. Bałam się, że się wyda, jaka u mnie prowizorka.

Naprawdę wiele mnie kosztowało jakieś otwarcie się na innych, ale także wiele zawdzięczam cudownym, bezproblemowym i serdecznym sąsiadom zza ściany w naszym nowym domu, gdzie wprowadziliśmy się, gdy Ania miała jakieś 8 miesięcy. Mają oni dwoje dzieci, rok i trzy lata starszych od Ani. Pozwoliłam nam się zbliżyć i jakoś nie wyklęli mnie jako matki, a nawet parę razy odważyli się zostawić swoją schedę pod naszym dachem i naszą opieką;)

No ale zajęło mi to kupę czasu. A na dodatek właśnie się wyprowadzili. Najpierw chciało mi się płakać. Ale z czasem powiedziałam sobie, że nie mam już wymówki, muszę szukać dalej. No i właśnie dziś odwiedza nas sąsiadka z innej klatki (widzicie, mój zasięg rozszerza się już o pół bloku) ze swoją siedmiomiesięczną Córeczką. Jasne, że mam tremę okropną. Na placu zabaw czy w parku zawsze można uciec. No i nie widzą twojego bałaganu…

A czasem, w przypływie dobrego humoru, domyślam się, że inne mamy też się boją ocen. I że mogą być nawet takie, które boją się mnie. No, trochę mi to pomaga;-)

Reklamy

One response »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s