Poezja. Zadziwienie. Dwukropek

Zwykły wpis

W moim rodzinnym domu czytało się dużo poezji. Czytało się samodzielnie. Czytało się innym. Tomiki z wierszami różnych autorów stały początkowo w pokoju Rodziców, ale z czasem coraz więcej podkradałam do siebie. Szymborskiej dałam spokój – zajmowała tak mało miejsca na półce, że nie miało wielkiego znaczenia, gdzie stoi. Pamiętam tę półkę i sięganie wysoko po te lekkie książeczki.Lekkie. Takie małe, smukłe tomiki w twardych okładkach.

U mnie stały Miłosze, tłuste i poważne. I Gałczyński w różnych wydaniach, kwiecisty.

Ale i tak bardzo często szłam do Rodziców, stawałam na palcach i sięgałam po Ludzi na moście. I inne. One były takie lekkie. Fraza prosta, od razu znało się na pamięć. A jednak zawsze zadziwiała. Za każdym razem zadziwienie.

I za to jestem Wisławie Szymborskiej najbardziej wdzięczna. W mojej głowie są dziesiątki jej zdań i trudno by mi było wybrać te, które najbardziej chciałabym zapamiętać na zawsze i innym przekazać.

Ale nawet, gdybym zapomniała wszystkie wiersze, tytuły, frazy, to na zawsze zmieniła mnie jej skłonność do zadziwień. I dla mnie zawsze będzie małą dziewczynką, która musi pociągnąć za obrus.

Wiem, że dla wielu problemem był „brak Boga” w jej poezji czy może życiu. Nie mam prawa w to wnikać. Ale wiem, jestem pewna, że bez zadziwienia trudno Boga spotkać i że ja Go także dzięki niej spotykałam. Że otwierałam szerzej oczy i umysł, i serce. Bo ona zostawiała na to miejsce, otwierała szeroko okna i drzwi. I dla mnie On tam był. Przynajmniej mógł być. I czasem Go tam przeczuwałam. A zawsze widziałam, że to, co i kto może być (lub nie być – na to trzeba było zostawić margines, by być wobec autorki uczciwą) – to sprawa największej wagi. Choć lekko, bez patosu mojego ukochanego Miłosza.

Na koniec parę zdań z tomiku Dwukropek (już z mojej własnej półki, we własnym domu):

Źle sprawowałam się wczoraj w kosmosie.

Przeżyłam całą dobę nie pytając o nic,

nie dziwiąc się niczemu.

[…]

Świat mógł być odbierany jako świat szalony,

a ja brałam go tylko na własny użytek.

Żadnych – jak – i dlaczego –

i skąd się taki tu wziął –

i na co mu aż tyle ruchliwych szczegółów.

Byłam jak gwóźdź zbyt płytko wbity w  ścianę

albo

(tu porównanie, którego mi brakło).

[…]

Trwało to dobre 24 godziny.

1440 minut okazji.

86 400 sekund do wglądu.

Kosmiczny savoir-vivre

choć milczy na nasz temat,

to jednak czegoś od nas się domaga:

trochę uwagi, kilku zdań z Pascala

i zdumionego udziału w grze

o regułach nieznanych.

(Wisława Szymborska, Nieuwaga)

Dziękuję… Dziękuję za

dwukropek:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s