„Proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” – jak uczyć?

Zwykły wpis

Pamiętam niezwykłe wzruszenie, które poczułam, kiedy moja Córeczka pierwszy raz powiedziała mi „Dziękuję”. Niestety, nie zapamiętałam okoliczności. Wzruszyło mnie to chyba nawet bardziej niż pierwsze „kocham” (choć w tym wypadku dobrze pamiętam okoliczności – wspinanie się na dużą zjeżdżalnię, ciekawe, czemu akurat tam?).

Z tego co pamiętam nawet z własnego dzieciństwa, a także z obserwacji innych dzieci, widzę, że większość rodzin zwraca bardzo dużo uwagi na to, by dzieci znały „magiczne słowa” i ich używały. Słychać czasem „co się mówi?” z nadzieją, z niepokojem, czy dziecko nie zapomni, z pouczającą miną. Tak, ja też parę razy użyłam tych słów, a jednak ich nie znoszę.Wróćmy do mojego wzruszenia. Myślę, że było tak wielkie, bo Ania wzięła mnie z zaskoku. Nie uczyłam Jej. Myślałam, że jest jeszcze za mała na takie lekcje kindersztuby. A ona nagle i niespodziewanie mi podziękowała. I od tej pory robi to codziennie. Czasem w sytuacjach dość oczywistych – jak podaję Jej coś, do czego nie sięga, daję coś, co lubi zjeść… a czasem zupełnie wzruszająco, kiedy zapytam, czy chce czapkę, a Ona daje Ją sobie zawiązać i mi dziękuje. Czuję się wtedy dobrą i troskliwą mamą, a przecie to miłe uczucie.

Dlaczego Ania ciągle dziękuje? Zdaliśmy sobie sprawę, że my też dużo dziękujemy. Także Jej. I było dla Niej oczywiste, w jakich sytuacjach tego użyć, bo przecież miała doświadczenie.

Podobnie z proszeniem, choć dziękowanie u nas z pewnością przeważa.

Zatem jak uczyć? Jestem przekonana, że sam przykład zupełnie wystarczy. A ponaglanie i naleganie „co się mówi?” jest po prostu głupie. Czy można jakoś inaczej przypomnieć dziecku z konkretnej sytuacji? Ja czasem pytam wprost: „Podziękujesz cioci za prezent?” I Ania zwykle dziękuje, a czasem włącza się Jej duch przekory;) i mówi: „Mama podziękuje”. Nie walczę z tym. Czasem w ramach luźnej pogadanki wspominam, że chciałabym, żeby podziękowała komuś, bo to miłe itp.

A jak jest z przepraszaniem? Dużo nad tym ostatnio myślę. Ania przeprosiła nas kilka razy. Raz trochę Ją do tego namówiłam, przyznaję. Ale kilka razy sama z siebie.

Dużo myślę nad tym przepraszaniem, bo wydaje mi się, że to najtrudniejsze z „magicznych słów”. Nie tylko fonetycznie. Dlaczego?

Mamy chyba najmniejsze doświadczenie z używaniem go. Nasi rodzice rzadko (jeśli w ogóle) nas przepraszali. To słowo boli nas chyba najbardziej. Rzadko przepraszamy nasze dzieci. Rzadko przepraszamy się nawzajem przy nich. Za rzadko.

Wczoraj trafiłam na świetny tekst Genevieve Simperingham z www.peaceful-parent.com o przepraszaniu (dzieci, ale myślę, że jest znacznie bardziej uniwersalny). Mam zamiar za Jej zgodą go przetłumaczyć i tu umieścić, czekajcie cierpliwie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s