Monthly Archives: Styczeń 2012

Love’s patient – o tytule bloga i o mnie

Zwykły wpis

Wydaje mi się, że jestem Wam winna parę słów na temat tytułu mojego bloga. Read the rest of this entry

Reklamy

Jak przywrócić pokój i zaufanie po konflikcie z dzieckiem – tłumaczenie

Zwykły wpis

Jak przywrócić pokój i zaufanie po konflikcie z dzieckiem

Genevieve Simperingham

(tłum. love’s patient)

Jedną z najważniejszych spraw w byciu rodzicem jest nauczenie się dobrego rozwiązywania konfliktów. Kiedy sam nauczysz się dobrze radzić sobie z konfliktami, twoje dziecko będzie żyć w bezpieczniejszym emocjonalnie i bardziej pokojowym świecie. Kiedy po konflikcie przychodzi naprawa relacji, konflikty w rodzinie stają się mniej przerażające i groźne. Read the rest of this entry

„Proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” – jak uczyć?

Zwykły wpis

Pamiętam niezwykłe wzruszenie, które poczułam, kiedy moja Córeczka pierwszy raz powiedziała mi „Dziękuję”. Niestety, nie zapamiętałam okoliczności. Wzruszyło mnie to chyba nawet bardziej niż pierwsze „kocham” (choć w tym wypadku dobrze pamiętam okoliczności – wspinanie się na dużą zjeżdżalnię, ciekawe, czemu akurat tam?).

Z tego co pamiętam nawet z własnego dzieciństwa, a także z obserwacji innych dzieci, widzę, że większość rodzin zwraca bardzo dużo uwagi na to, by dzieci znały „magiczne słowa” i ich używały. Słychać czasem „co się mówi?” z nadzieją, z niepokojem, czy dziecko nie zapomni, z pouczającą miną. Tak, ja też parę razy użyłam tych słów, a jednak ich nie znoszę. Read the rest of this entry

Wolę dać się kochać niż udawać samowystarczalną

Zwykły wpis

To zdanie w tytule jest trochę na wyrost. Powinno być: uczę się, żeby woleć dać się kochać niż udawać samowystarczalną. Albo: chciałabym…, próbuję… Read the rest of this entry

Szacunek wobec temperamentu dziecka

Zwykły wpis

Żyłam kiedyś w złudnym przekonaniu, że wychowanie ma niemal stuprocentowy wpływ na to, kim się stajemy. Nie wiem czemu, ale ciągle zapominałam o temperamencie, który jest wrodzony i już.

Kiedy urodziła się moja Córka, byłam już bardziej świadoma i staram się pilnować, by nie próbować przerabiać dyni w fasolkę, a róży w słonecznik. Wymaga to oczywiście rozpoznania, kim dziecko jest, jakie ma predyspozycje, etc, etc.

Myślę, że można przy tym popaść w przesadę i zbyt łatwo zaszufladkować malucha. Ja staram się tego unikać, większość sądów na temat mojej Ani i Jej predyspozycji umieszczać w kategorii: hipotezy. Read the rest of this entry